Jeśli by przyjąć, że czarnym koniem nie może być nikt z uczestników finału LŚ a więc Serbia, Francja, Włochy, Rosja, Brazylia, Bułgaria to z silnych drużyn zostają jeszcze: Kuba, Polska. W dalszej kolejności wymienić trzeba przedstawicieli siłowej siatkówki: Czechów, USA oraz azjatów Chińczyków i Japończyków. Pomijam Argentyne i Venezuele bo przyznam się bardzo dawno nie widziałem ich jak grali.Babel pisze:Według mnie czarnym koniem turnieju bedzie kto inny. Możecie się domyślać Smile. Zgadliście? Dodam, że przy wyborze druzyny, która "namiesza" kierowałem się tylko tym co mi podpowiada rozum.
Z tego grona wiadomo najsilniejsze są dwa pierwsze zespoły. Jednak biorąc pod uwagę ostatnie dwa zwycięstwa nad Kubą, bardziej urozmaiconą gre podopiecznych Lozano to nasi mogą być czarnym koniem.
Jednak jak jak zauważyłeś Babel - Czesi to możę być czarny koń, ale ich nikt nie lekceważy. Podobnie jest z nami, nie mówie już o Kubie.
Prawidziwym czarnym koniem to by mogli się okazać Chińczycy, Venezuelczycy, Argentyńczycy, Kanadyjczycy (jadą na MŚ?). Jednak szczerze wątpie w sukcesy tych drużyn. Mimo, że w statystykach LŚ Chińczycy całkiem całkiem się prezentowali, a zdobyli gigantyczne doświadczenie - jak już odpaść w grupie to przynajmniej z najlepszymi.



