Co do Kellermana, to nic nie jest takie proste. Przecież kogo obwinić za upokorzenia? Przecież nie będzie próbował zabić prezedentowej. Dochodzi motyw zemsty na głównych bohaterach, a przypominac o tym będzie ślad żelazka na piersi. Z kolei Mahone ma klarowną sytuację; albo puszcza ich wolno i staje się wersją agenta Smeckera ze "Świętych z Bostonu"
...no chyba, że scenarzyści rozwiążą to w typowy dla PB sposób np. Mahone kichnie, oczy mu załzawią, co wykorzysta Michael, doczołga się do niego i wytrąci mu broń z ręki.
Tak więc dla mnie całość trzyma poziom. Wiemy, że nic nie wiemy, a bohaterowie są konsekwentnie maltretowani i mordowani.



