NBA...

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 25 lis 2006, 23:16

Yukasz pisze:ja mam nadzieję że uda mi się obejrzeć o 2:00 najlepiej zapowiadający się tej nocy pojedynek San Antonio - Dallas
Udało się :mike:

San Antonio Spurs - Dallas Mavericks 92:95 (23:37, 27:22, 23:15, 19:21)

Co za zajedobra I kwarta w wykonaniu szczególnie Dallas :rydzyk: Mavs wyszli na parkiet tak zdeterminowani aby pokonać odwiecznego rywala że zagrali koncertowo. Bardzo szybko przechodzili z obrony do ataku nastawiając się na kontry, także akcje w ataku pozycyjnym były szybko kończone najczęściej celnymi rzutami. Zresztą San Antonio będąc nieco w szoku tą szaloną koszykówką pozbawioną trochę obrony sami próbowali dorównać dobrze dysponowanemu rywalowi i w efekcie w I kwarcie piłka to była pod jednym koszem by dosłownie za chwilę przelecieć przez siatkę drugiej obręczy. Taki basket to chce się oglądać tym bardziej gdy nasz faworyt wygrywa :P Później tępo nieco siadło i mecze wyglądał tak że San Antonio przez całe spotkanie próbowali dogonić Dallas. Wśród gospodarzy słabo rozpoczęli Tim Duncan, Tony Parker i Manu Ginobili czyli największe gwiazdy jak dotąd robiącego najlepsze wrażenie faworyta do tytułu. Z czasem wraz z nieznacznym spowolnieniem gry Duncan zaczynał wchodzić w grę a najlepiej zagrał w ostatniej odsłonie kiedy to dostawał najwięcej podań od partnerów. Także w IV kwarcie obudził się Parker choć ten praktycznie tylko w niej zaistniał. Ogólnie słabe zawody rozegrała największa gwiazda Argentyny czyli Ginobili jednak on jakoś przez cały sezon nie może się odnaleźć. Zaś jego reprezentacyjny kolega i center Spurs Fabricio Oberto od początku do końca prezentował wysoką formę udzielając się zarówno w obronie jak i w ataku będąc trzecim strzelcem drużyny i najlepszym zbierjącym :shock: :brawo: Gdy na początku meczu nie szło liderom gospodarzy dobrą zmianę dał Brent Barry podrywając kolegów do pogoni za rywalem. Wśród Dallas wszyscy gracze dawali z siebie wszystko i dobrze się zaprezentowali a w szczególności Dirk Nowitzki zdobywca 31 pkt. W III kwarcie zgości nieco uszło powietrze gdy pozwolili gospodarzom na pierwsze i ostatnie prowadzenie w meczu. Jednak po chwili Dallas ponownie zebrali się w sobie lecz tym razem mecz już do końca był wyrównany z nieznacznym prowadzeniem gości. Ostatecznie to właśnie Dallas odniosło cenne i w peni zasłużone zwycięstwo pokazując że słaba forma z początku sezonu spowodowana nienajlepiej przepracowanym okresem przygotowawczym to już przeszłość i Mavs ponownie tak jak liczono przed rozgrywkami stają się jednym z faworytów do mistrzostwa NBA.

Kolejną porażkę zanotowali dziś mistrzowie NBA przegrywając u siebie z Orlando których do zwycięstwa poprowadziła niespełniona w wyniku ciągłych kontuzji lecz wciąż świecąca gwiazda Granta Hilla. Trener Żarów Pat Riley sfrustrowany katrastrofalną formą jego zespołu i kontuzjami które nawiedziły jego zespół będzie starał się pozyskać nowego rozgrywającego. Podobno największe szanse na zasilenie Miami ma ktoś z trójki niezadowolonych z powodu małej liczby minut na parkiecie w swoich drużynach Earl Watson, Damon Stoudamire lub Tyronn Lue.

Powracający po opuszczeniu dwóch meczów spowodowanych zabiegiem zęba Allen Iverson rzucając 46 pkt poprowadził Philadelphię do wygranej z Bykami 123:108. Chicago zanotowało szóstą porażkę z rzędu w trwającej jak co roku serii wyjazdowej wymuszonej występami słynnego cyrku Ringling Bros And Barnum & Bailey, który regularnie w listopadzie zajmuje Chicagowską halę. I jak co roku, tak i tym razem Byki podczas tej serii spisują się fatalnie przeważnie nie odnosząc w tym okresie ani jednego zwycięstwa :!: Jakby tego było mało to jeszcze warta 60 mln nowa gwiazda Chicago Ben Wallace nie zdobył dziś ani jednego punktu i nie zaliczył ani jednej zbiórki. Po raz ostatni takie spotkanie Big Ben zanotował w 1999 roku. Trzeba mieć nadzieję że po jostatnim już wyjazdowym dzisiejszym meczu z NY i powrocie do swojej hali, Chicago wreszcie się przebudzi i zacznie wygrywać bo skład mają na tyle dobry by stac się jedną z lepszych drużyn ligi :wink:


Coś o pierwszym Polaku w NBA:

Trybański zwolniony z Tulsa 66ers

Wszystko wskazywało na to, że Cezary Trybański (27 lat, 218 cm) spędzi drugi sezon w zespole z D-League - Tulsa 66ers. Władze klubu postanowiły jednak inaczej i zwolniły Polaka. Nasz rodak grając w poprzednich rozgrywkach dla 66ers wstąpił w 45 spotkaniach (15 razy w pierwszej piątce). Na boisku średnio spędzał 16 minut i w tym czasie zdobywał 3.5 punktu, zbierał 3.3 piłki i miał 1.93 bloku. Oprócz Trybańskiego zwolniono również Tony Gipsona oraz Nate'a Williamsa. Minionej nocy była już drużyna Polaka rozpoczęła nowy sezon od porażki z RimRockers 95:98.

Wróć do „Inne sporty”