Po dzisiejszym meczu z Kanada można z cała pewnościa stwierdzić, ze nasi siatkarze przed meczem dozuja sobie stopień sił i umiejętności wkładanych w mecz wprosproporcjonalnie do rywala. Miałem wątpliwości co do klasy naszych rywali i nie byłem pewny tej tezy. Dzis jednak widac było, że żarty się skończyły i nikt nie lekceważyl Grapentina i spółki, dlatego Kanadyjczycy w dwóch ostatnich setach nie wyszli z 17 punktów. Drzyga miał chyba racje, że trener Hoag chciał nas zaskoczyć zupełną zmiana stylu gry, a zaskoczył swoich podopiecznych. Bo jak wytłumaczyc to, że Kanada nie grała swoim najlepszym elementem czyli gra ze środka? Cóz, to nie nasze zmartwienie.
Więc stało się to co miało się stać. Gramy z Rosja o pólfinał i wreszcie trzeba skopać ich w meczu o wielka stawke. To będzie miało znaczenie psychologiczne nie tylko na turniej, ale na długie lata. Media już robia szum, nazywaja wtorkowe spotkanie meczem 30-lecia. W sumie nie dziwota, prasa i tv zawsze się w tym specjalizowały, ale stawka jest olbrzymia. Wygrany mecz z Rosja daje na na 75% medal, a gwarantuje nam co najmiej najlepsza 4 globu. Jest o co grać, a siatkarze są świadomi i w pełnej dyspozycji. Nie lubie takiego stawiania sprawy, ale jak nie teraz to kiedy...? za rok lub za dwa na pewno
W kazdym bądź razie panowie koncentracja, dobre przyjęcie, reszta na swoim poziomie i bedzie dobrze. Trzymam(y) kciuki.



