Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18613
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2439
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 28 lis 2006, 16:43

makis - Transfery transferami. Wiemy tylko tyle, że trwają negocjację, a reszta to skąd...podsłuch :> Wiesz, nikt otwarcie nie powiedział, że transfer ten czy tamten jest blisko. Macri przebywa w Madrycie od kilku dni więc coś jest na rzeczy. Rozmawiają :] Podane 20 mln to cena uśredniona przez prasę. Trudno powiedzieć ile wyniesie ewentualna przeprowadzka Gago do Realu, a że wcześniej było po jednej stronie 15, po drugiej 27 to sobie uśrednili około 20 mln :P Rozmawiają więc jest szansa na porozumienie i to mi wystarczy :wink:

W przypadku Higuaina to agent coś tam powiedział, że niby Gonzalo może odejść w styczniu. Ta informacja oznacza tyle, że nie upierają się już na czerwcu i istnieje możliwość porozumienia. Teraz jednak River będzie chciało jak najwięcej zarobić i może być nieco inna zabawa. Niby wszystko jest blisko, ale ja Ci powiem, iż negocjacje mogą trwać równie dobrze dwa dni co miesiąc i nikt nie powiedział, że ostatecznie zostanie zawarte :P No ale skoro są takie informacje to dobrze, przynajmniej wiemy, że coś się dzieje :P

Zaza - Słowo antyfutbol powinienem wziąć w cudzysłów, ale w sumie wiadomo o co chodzi. Widzisz, możemy grać do przodu, ofensywnie itd. Niech mi ktoś powie, że nie ma takiego potencjału to nie wiem co mu zrobię :roll: Reyes, Robinho mogą naprawdę stworzyć ciekawą parę ofensywnych skrzydłowych. Z Valencią zostali tak ustawieni, ale taktyka Capello zmieniła wszystko i sprawiła, że obaj byli mało widoczni. Wcześniej pisałem, że to taktyka Fabio, że plan był taki a nie inny i droga do celu również. Stwierdziłem, że Fabio trochę ściemnił na konferencji prasowej zapowiadając ofensywną grę. No właśnie tu się zaczyna problem. Czy ten mecz miał faktycznie tak wyglądać bo z tego co mówiono po meczu raczej można odnieść inne wrażenie. Wydawałoby się, że chcemy grać "normalnie" jednak śmiałe ataki Valencii od samego początku nieco zmieniły plany i Capello nakazał grać tak jak widzieliśmy. Może przestraszył się tego początku meczu i postanowił, że tak będzie bezpieczniej :?: Czyli z tego by wtedy wynikało, że to zostało zagrane pod wpływem wymogów sytuacji :roll:

Zatem Real ma swój styl, który zresztą już widzieliśmy. Gra uważna, ale jednak z akcjami ofensywnymi i strzelaniem więcej niż jednej bramki na mecz. Widzieliśmy też, że kiedy trzeba to potrafimy również zaatakować (ostatni mecz z Lyonem). Teraz z Valencią było jednak co innego. Być może za szybko wycofaliśmy się, zbyt bojaźliwie podeszliśmy itd. Powiedzmy, że były takie założenia "gramy swoje". Problem w tym, że przeciwnik nie bardzo na to pozwalał i Real zaczął grać defensywnie. Na moment wymarłe catenaccio powróciło na światło dzienne jeśli można tak powiedzieć. To się źle ogląda, ale nie powiem aby emocji i nerwów to nie dostarczało. Niby gramy zamurowani i tylko wywalamy byle dalej piłkę, a jednak ciągle jest gdzieś ten impuls bo pomimo, że chaotycznie to bronimy się skutecznie :P . Zatem mecz był słaby od strony sportowej bo pewnie niepotrzebnie oczekiwano gry akcja za akcję. Real był słabszy z przebiegu spotkania, ale zrobił tyle ile mógł. Nie dał rady zaatakować to się bronił licząc na kontrę. Wyszło więc jakoś to jest. Jak rywal będzie grał trochę mniejszym pressingiem to Real też się odsłoni żeby zaatakować. Ches postawili takie, a nie inne warunki gry i Real się dostosował. Większość uwag tyczy się tego, że wcześniej to Królewscy narzucali innym jak mają grać, a nie na odwrót. Teraz nie zawsze tak jest i z tego bierą się pretensje :roll:

Wiesz patrząc na wyczyny Realu z jednej strony jestem spokojny, a z drugiej zmieszany. Spokojny o to, że wynik powinien być raczej do zaakceptowania, a zmieszany, że gramy trochę pasywnie. Nigdy nie atakujemy jakoś nieustannie, tylko jedna, dwie akcje i "schodzimy" z przeciwnika dając mu pole do popisu i okazję do utworzenia luk w obronie, nawet jeśli ten przeciwnik jest dużo słabszy :roll: No cóż, przyzwyczaiłem się i trochę mniej krytycznie na to patrzę i dobrze bo gdybym oczekiwał gry takiej jak choćby ta Arsenalu bulwersując się, iż takiej nie ma to hmmm...moja wierność i przywiązanie do brw zostałyby wystawiona na próbę :P

Pozdro :!:

Wróć do „Hiszpania”