No nie wiem, komentowaliście niepochlebne wypowiedzi o fanach Legii Lenczyka po meczu z Wisłą, komentujecie teraz i cały czas zaznaczacie, że znaczy tyle co powietrze. Wiadomo, nikt nie lubi jak się szkaluje jego klub, ale takie usilne zaklinanie się, że coś nie ma znaczenia, że to wszystko Lenczyka wina, przynosi zupełnie odwrotne wrażenie, efekty.Zico_FCI pisze:Wiadomo, że dopnie swego.
Przypomnijmy. Jakub Jarosz to dyrektor sportowy Wisły po odejściu Grzegorza Mielcarskiego. Odszedł sam po zwolnieniu Petrescu. Przypomnijmy. Mario Branco to scout zatrudniony przez Grzegorza Mielcarskiego w Wiśle Kraków. Współodpowiedzialny za transfer Barreto i Clebera. Jeszcze parę miesięcy temu współpracował z Wisłą przeszukując rynek portugalski i serbski.wp.pl pisze:Słowo Polskie/Gazeta Wrocławska | 2006.11.30 10:48 Przed transferem utalentowanego piłkarza trzeba go obserwować nawet sześć razy. Rzut oka wystarczy, gdy się wybiera dziewczynę – mówi Jakub Jarosz, dyrektor sportowy Zagłębia Lubin.
– Przed transferem utalentowanego piłkarza trzeba go obserwować nawet sześć razy. Rzut oka wystarczy, gdy się wybiera dziewczynę – mówi Jakub Jarosz, dyrektor sportowy Zagłębia Lubin.
W Lubinie diametralnie zmienił się sposób funkcjonowania klubu. Dotyczy to głównie pionu sportowego, którym zaczął zajmować się Jakub Jarosz. Nowy dyrektor tworzy właśnie profesjonalną siatkę poszukiwaczy talentów, czyli tzw. skautów. – Dla Zagłębia w kraju pracują już cztery osoby – wyjaśnia Jarosz. – Do końca roku będzie ich dwa razy więcej, po jednej na dwa województwa. Oprócz tego pracuje dla nas Portugalczyk Mario Branco, który zajmuje się rynkami zagranicznymi.
Zagłębie wyszukuje kandydatów na łowców talentów przede wszystkim wśród byłych piłkarzy i trenerów. – Są to zaufani ludzie, doskonale znający się na swoim fachu. Jesteśmy profesjonalistami i musimy minimalizować wszystkie pomyłki. Dlatego nawet gdy dostaniemy od informatora wiadomość o jakimś wielkim talencie, będziemy go obserwować nawet sześciokrotnie. Bo po jednej obserwacji to można wybrać dziewczynę, a nie piłkarza – tak Jarosz opisuje system wprowadzany w miedziowym klubie.
W sumie zabawne, że oryginalny



