Polskie kluby w europejskich pucharach

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Post autor: petru » 01 gru 2006, 14:12

Wszyscy chwalą Błaszczykowskiego... i ja nie będę oryginalny. Świetny mecz. Trzy asysty! Widać wyraźnie czyją zasługą jest zwycięstwo. Radość tym większa, tym bardziej jeżeli przypomnieć sobie grę Blaszczykowskiego sprzed roku czy pół. Niesamowite postępy Błaszcza, który był typowym jeźdzcem bez głowy, szalał na skrzydle, ale ostatnie podanie było często kompletnie bez sensu. Teraz dojrzał taktycznie i stał się tym, kogo Wisła potrzebowała najbardziej, czego brak było widać w ostatnich latach w pucharach przerażająco; zawodnikiem kluczowym, który bierze na siebie ciężar gry. I nie trzeba było liczyć na chowającego się za kompleksami Marka Zieńczuka. Normalnie nie zachwycam się tyle nad jednym zawodnikiem, ale pokazał, że Kuba ma przyszłość przed sobą i jest nalepszy z Polaków na swojej pozycji.

Oczywiście jestem zachwycony z wyniku, ale nie z gry. Całe szczęście, że nareszcie mamy trenera, który wprowadził ponownie ofensywny styl i pozbył się tych paskudnych przerzutów od obrońcy do ataku :). Poważnie mówiąc, nie widzę różnicy między Wisłą Petrescową a Okukową, oprócz pojawienia się błędów w obronie. Teraz to Basel popełniał dużo błędów, był niezorganizowany. Tymczasem nie wygraliśmy meczu dzięki taktyce, jak powinno to być kiedy przeciwnik się gubi, tylko dzięki indywidualnym umiejętnościom zawodników. Ale są pozytywy: zmiana świetna, Paulista to zawodnik do robienia wiatru z przodu, poderwania zespołu do ataku. Okukowe szczęście; Jean próbuje w kazdym meczu uderzy ładnie technicznie, a ile ma na koncie bramek w barwach Wisły, pomimo tego, że najcześciej gra jako napastnik? 3? W lepszym meczu nie mógł jej zdobyć. Cieszy też, że Okuka przestał z oślim uporem wystawiać Mauro Cantoro. Przynajmniej gra nie zwalniała, można było wyprowadzić parę kontrataków.

Ironia losu. Paweł Brożek zwolnił poprzedniego trenera żenującą dyspozycją strzelecką, a uratował obecnego. Na wyróżnienie zasługuje też Dudka, bardzo mądra gra. Gdyby tylko nie te wykopy do przodu kiedy jest czas rozegrać...

Polacy lubią sobie honorowymi porażkami czy zwycięstwami przedłużać agonię. Tak bym normalnie napisał, ale na przykładzie reprezentacji widzieliśmy jak budująco działają takie zwycięstwa. Po strzeleniu trzech bramek wiślacy zagrali na luzie, dopiero wtedy widać było jak spięci byli poprzednio. Kilku wiślackich Zieńczuków, którzy chcą a nie mogą i rozpaczliwie wykopują piłkę, byle do przodu. Szanse na awans są duże, pod warunkiem, że uświadomią sobie, że jednak mogą. Kontuzje po przełamaniu bariery psychicznej nie mają moim zdaniem znaczenia.

Wróć do „Puchary Europejskie”