Kanonierzy oddali troche pole, Jenas dwa razy postraszył z dystansu, Lennon blisko kontaktu, gdy Lehmann wypluł piłke po strzela Jenasa. Ale wszystko było pod kontrola, Gilberto w drugiej połowie przeją od Cesc'a kontrole nad drugą linia. Zokora nadal w cieniu. Ogółem nawet jak Arsenal oddał pole i chciał wciągna Koguty na swoją połowie to i tak nie miał kto rozdzielać piłek. Teraz już chyba po meczu, bo Arsenal ma pełna kontrola, a bramka na 3:0 zabrała nawet nadzieje Koguta - Mimo że tak naprawde Arsenal przez około 30 minut pierwszej połowy grał swoją piłke, wygrywa 3:0. A od momentu pierwszej bramki do drugiej tylko oni grali. A Tottenham jak by był w szoku. W drugiej poowie to sie na chwile odwruciło ale bardzie przez gre Arsenalu niż Kogutów.
Powiem szczerze zawiodłem sie troche na Kogutach, liczyłem na zwyciestwo Kanonierów ale tak naprawde nie mieli problemów w tych derbach. Tottenham rozczarował od Kinga po Keane'a - przez Zokore i Lennona. Nie życze im źle, bo mają ciekawa drużyne - wiec niech szybko sie pozbierają - ale teraz jak rok temu Londyn Kanonierami stoi



