Tekst z mojego bloga:
W 14 kolejce Serie A wicelider AS Roma pokonał Atalantę Bergamo 2:1, przegrywając do przerwy 0:1. Było to 6 z rzędu ligowe zwycięstwo Giallorossi. Dzięki temu nie powiększyła się punktowa strata do lidera Interu Mediolan, który dzisiaj także wygrał swoje spotkanie.
Ostatni mecz Romy, który miałem przyjemność (?) oglądać w całości był przegrany pojedynek w Doniecku w ramach Ligi Mistrzów. W tamtym spotkaniu piłkarze Romy przeszli obok meczu, praktycznie nie stwarzając zagrożenia pod bramką Szachtara. Pierwsza połowa dzisiejszego meczu jak żywo przypominała przebieg spotkania z Doniecka. Atalanta strzeliła bramkę po fantastycznej akcji Doniego, który "wkręcił w ziemię" Davida Pizarro. Atalanta grała mądrze, była zdyscyplinowana taktycznie i górowała warunkami fizycznymi nad gospodarzami. Zaraz po przerwie na boisko wszedł Perrotta, który zmienił bezproduktywnego Montellę. I już w w 50 min Perrotta w niegroźnie zapowiadającej się akcji wywalczy karnego, którego pewnym egzekutorem okazał się Francesco Totti. W 63 minucie kolejny karny po faulu na Tottim, który znów pewnie wykorzystał sam poszkodowany. Kapitan Romy strzelał tego karnego dwukrotnie, gdyż sędzia dopatrzył się zbyt wczesnego wbiegnięcia zawodników w obręb pola karnego. Warto przypomnieć, że Totti nie strzelił już w tym sezonie trzech jedenastek. I taki wynik utrzymał się do końca spotkania. Roma wygrała po zaciętym meczu, a przebłyski dobrej gry pokazała tylko w drugiej części.
Warto jeszcze dodać, że sędzia spotkania Pan Oberdan Pantana nie radził sobie z prowadzeniem zawodów. Podjął kilka kontrowersyjnych decyzji, choć akurat do podyktowania rzutów karnych nie można się przyczepić, gdyż faule były w tych przypadkach ewidentne.



