Więc co? - wchodzi komisarz, czyści bagno, mamy świetny związek, super zarządzany tylko nie będzie gdzie i z kim grać
Zresztą jakie reformy - kogo nam rząd zaproponuje? Może sam minister koksiarz Lipiec, albo wielki reformator Tomaszewski. A może ten co "zajmował" się ostatnio sportem w Warszawie a teraz jest doradcą u prezia - nomen omen Piłka się nazywa
Całe to gadanie o komisarzu to typowa zagrywka pisu - zrobić coś pod publikę, najlepiej z wielką pompą i na wielkiej qrwie. Niestety w przypadku PZPNu to się nie sprawdzi. Daleko mi do fana Listkiewicza i jego świty ale w ich wypadku trzeba metod trochę bardziej wyrafinowanych i subtelnych. Zamiast pokazu siły, przydałby się pokaz skutecznej dyplomacji w UEFAie i FIFAie. Ale patrząc na na osiągnięcia dyplomacji minister Fotygi nawet się nie dziwię, że rządowi bliżej do rozwiązań ministrów Macierewicza i Dorna: czyli rozwiązać a najbardziej opornych "w kamasze".
Już o świństwie jakie ewentualnie można tym zrobić reprezentacji i Wiśle nawet nie będę się rozwodził bo to oczywiste.
ps.: na swoim blogu napisałem notkę o innej dzisiejszej informacji - kompromisie w sprawie składu delegatów na Walny Zjazd. Ta informacja i przyjęte rozwiązania mogą być krokiem milowym i najlepszym środkiem do naprawy piłki. Moga także wytrącić oręż z reki pisu - dalsze upieranie się przy komisarzu będzie oznaczać, że akcja pisu ma wyłącznie charakter polityczny (czego ja zresztą jestem pewien). I nie za bardzo wiem jak połączyć z sobą te dwie, częściowo sprzeczne informacje



