Otóż Wisła nie chce płacić Błaszczykowskiemu mniej niż kontuzjowanym i wiecznie rezerwowym, negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu stanęły w miejscu nie z powodu wartości kontraktu, czy nawet pieniędzy za sam podpis, bo w tej kwestii jest dogadane tylko z powodu niezgody w sprawie klauzuli odejścia.
I chociaż to świadczy tylko o tym, że klub nie chce sprzedawać zawodnika, co musiałoby się stać, gdyby znalazł się kupiec oferujący 3 mln, to Przegląd Sportowy twardo utrzymuje, że Błaszczykowski jest niedoceniany a Wisła oferuje psie pieniądze. I robi to pomimo tego co sam pisze, bo cytat, który podałem pochodzi właśnie z PS. W tym przypadku suma, na jaką wyceniany jest Błaszczykowski jest zaporowa. Klauzula odejścia jaką ma zapisaną Raul też jest dmuchaniem balonika?Nie zarobki‚ nie kwota za podpisanie kontraktu‚ ale klauzula odejścia jest kwestią‚ dzięki której nie udało się Wiśle porozumieć z Jakubem Błaszczykowskim.
– Kontrakt w zasadniczej części jest dopracowany‚ ale nam chodzi o ustalenie pewnych klauzul. Przedstawiłem propozycję i czekam na odpowiedź. Uważam‚ że oferta ta jest bardzo korzystna dla klubu‚ zabezpiecza interesy Wisły. Życzyłbym sobie‚ aby każdy zawodnik z Polski był sprzedawany za takie pieniądze.
Według nieoficjalnych informacji zaproponowana przez Brzęczka klauzula odejścia to 3 mln euro, czyli mniej więcej tyle samo, ile Celtic zapłacił za Żurawskiego. Pilch zabiega jednak‚ by w kwestii transferu Błaszczykowskiego klub miał całkowicie wolną rękę.
Najprościej jest zlolować i odbić odpowiedzią w stylu "a w Wiśle nie jest wcale lepiej". Niestety słabo Ci to wyszło w podobnie jak w przypadku małych konsekwencji odnośnie pierwszego alkoholowego wybryku Eltona.



