Wisła zagrała to co zawsze... piach... poza Błaszczykowskim i momentami Burnsem... smiech nic wiecej... porazka jak najbardziej zasłuzona... jesli taki przeciętniak (vide ten sezon) ogrywa wice mistrza naszego skaczałego padołka... to no niewiem... brak mi słów... Thwite czy jak mu tam temu grajkowi (nominalnie ponoc nawet lewy obrońca) bez komentarza, Zieńczuk, grał wogóle? (poza kiepskimi dośrodkowaniami niepokazał nic) Paulista... biegał w 1 połowie... w drugiej już się nawet nie wracał... o "wiecznym talencie" Głowackiego można napisac jedno... dobrze że nie strzelił samobója (bo niemiał okazji) Baszczu nieswój... sam niewiedział co chce.. Sobolewski średnio, Dolha... 2 bramki bym mu zapisał... Okuka... słabo powinien podjąc wieksze ryzyko i wczesniej wprowadzić drugiego napastnika...
Van Hoojdonk rules... wszedł, uspokoił, prawie zaliczył asyste... stary ale jary... no niewiem co jeszcze... zegnajcie puchary... Wisła skisła i tyle...
WP.



