Otóż nie zgadzamy się już na początku. Uważam, że nie można walczyć z ideologią popełniając te same zbrodnie co ona. Bo wtedy walczący staje się takim samym katem jak ideolog.bellus pisze:[komunizm] Ideologia tak zbrodnicza, że każdy przejaw walki z nią i jej zwolennikami jest słuszny.
Jeżeli ktoś morduje swoich obywateli, bez żadnych procesów, bez żadnych oskarżeń, dowodów, za pomocą skrytobójców z tajnej policji DINA zasługuje tylko na pogardę. Nie mordowano tylko "zbrodniarzy komunistycznych", ale zginęło wielu socjalistów, przedstawicieli ludzi kultury, poetów, naukowców. Mordowano także chadeków, liberałów. Słowem - kto nie ze mną ten do piachu, a pod płaszczykiem walki z komunizmem pozbywano się w okrutny sposób przeciwników politycznych. Tak było np z dziennikarzem Jose Carrasco, czy znanym piosenkarzem Victorem Jarą. Osoby, którymi wysłużał się dyktator, jak chociażby Krassnoff to persony żywcem wyjęte z największych koszmarów nazistowskich. Tam pasowały (zresztą niektóre z hitlerowską przeszłością), a służyły Pinochetowi, tworząc obozy koncentracyjne, w których sławiono się najoryginalniejszymi torturami. Można jeszcze dodać hitlerowskiego zbrodniarza Waltera Rauffa, który także pomagał Pinochetowi w "walce z komunizmem". Poszukaj sobie także informacji o takich nazwiskach jak Paul Schaeffer czy Aribert Heim, kolejnych zbrodniarzach.
Dlatego nie będę podejmował się dyskusji o "zasługach" tego zbrodniarza, bo dla mnie taka dyskusja jest bezprzedmiotowa.



