Pierwsze 30 minut to wyrównana gra obydwu drużyn, jednak to Lazio stworzyło dwie lub trzy w miarę groźne sytuacje. Ostanie 15 minut pierwszej połowy to już zdecydowanie szybsza gra Interu co zaowocowało kilkoma sytuacjami. Dwóch z nich nie wykorzystał Cuchu, który najpierw dobijał piłkę sprzed pola karnego ale strzelił bardzo źle. Później po świetnej akcji i podaniu w ostatniej fazie od Ibry źle trafił w piłkę i ta poleciała obok bramki. A szczęście kolejnej sytuacji nie zmarnował wykorzystując podanie Crespo. Ten drugi miał jeszcze znakomitą szansę w pierwszej połowie na podwyższenie ale chyba był zaskoczony faktem, że nie znajdował się na pozycji spalonej i nie trafił w sytuacji sam na sam. Druga połowa zapowiadała się bardzo ciężko i tak było. Przez większość czasu Lazio próbowało wyrównać, ale te próby najczęściej kończyły się na niecelnych strzałach z dystansu, w czym brylował Ledesma. Najgroźniej było po uderzeniach Oddo. Najpierw starał się zaskoczyć Cesara strzałem z rzutu wolnego, chwilę późnie potężnie huknął z woleje ale świetnie interweniował Julio. My w drugiej połowie raczej koncentrowaliśmy się na powstrzymywaniu gospodarzy i nie stwarzaliśmy groźnych sytuacji pod bramką przeciwnika. Tak do 85 minuty, kiedy to wprowadzony w drugiej połowie Figo wywalczył rzut wolny w narożniku boiska. Następnie świetnie dośrodkował, a Matrixowi nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę do bramki.
Było do już dziesiąte ligowe zwycięstwo z rzędu. W ostatnim tegorocznym meczu zmierzymy się na San Siro z Atalantą i nie pozostaje nam nic innego jak tym meczem wyrównać rekord Romy.



