Nigdy czegoś takiego pod koniec roku nie robiłem i robił nie będę. Jak chce sobie coś postanowic to mogę to zrobic w każdy inny dzień roku a nie wraz z odejściem starego. I nie ma tu znaczenia czy jest to 2 stycznia, 1 lipca czy 30 grudnia. Dla mnie cały ten pomysł jest bez sensu. Oczywiście chciałbym aby kilka rzeczy spełniło się w nadchodzącym roku lub muszę je zrobic ale to raczej od dawna wiem że powinienem tak uczynic a nie akurat teraz. Jak np chcę biegac po deszczu to pragnę tego od dłuższego czasu więc po co teraz postanawiac że w 2007 roku tak zrobię
Precz z postanowieniami


