Uchylenie aresztu dla sędziego - prokuratura składa zażalenie
Prokuratura złożyła w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu zażalenie na decyzję o uchyleniu aresztu dla Grzegorza G., byłego sędziego piłkarskiego podejrzanego o korupcję. Został on tymczasowo aresztowany pół roku temu. W czwartek ma wyjść na wolność.
Sąd okręgowy przed świętami odrzucił wniosek o przedłużenie aresztu dla byłego sędziego. "Zażalenie prokuratury dotyczące decyzji sądu będzie rozpatrzone 5 stycznia, natomiast Grzegorz G. jutro wyjdzie z aresztu" - powiedział Bogusław Tocicki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Według prokuratury wyjście G. na wolność może utrudnić prowadzone postępowanie.
Jak powiedział w środę Leszek Karpina, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, aresztowany pół roku temu Grzegorz G. jest jedną z kluczowych postaci w aferze korupcyjnej. "Naszym zdaniem po uchyleniu aresztu wobec G., zajdą uzasadnione obawy utrudniania postępowania w sprawie. Temu mężczyźnie zostały postawione m.in. zarzuty korupcyjne" - dodał Karpina.
Grzegorz G., były sędzia piłkarski z Warszawy, aresztowany został w czerwcu tego roku, w związku ze śledztwem dotyczącym korupcji w piłce nożnej. Wrocławscy policjanci zatrzymali w tej sprawie już ponad 50 osób, wśród nich są m.in. sędziowie, działacze sportowi, prezesi klubów i piłkarze.
Grzegorz G. wyjdzie na wolność
Śledztwo w sprawie tzw. afery korupcyjnej w polskim futbolu ślimaczy się - narzekano często, odliczając kolejnych zatrzymanych i upływające miesiące w przydługim procesie osuszania bagna. Coś w tym jest: rozwiązania nie widać, a dzisiaj na wolność wyjdzie Grzegorz G., tymczasowo aresztowany pół roku temu sędzia piłkarski, jedna z kluczowych - zdaniem śledczych - postaci w korupcyjnym skandalu.
To porażka prokuratury: Sąd Okręgowy we Wrocławiu odrzucił bowiem jej wniosek o przedłużenie aresztu znanego, acz już byłego arbitra, a zażalenie od tej decyzji zostanie rozpatrzone dopiero 5 stycznia. G. sylwestra spędzi więc w domu.
- Naszym zdaniem, po uchyleniu aresztu wobec G. zajdą uzasadnione obawy utrudniania postępowania w sprawie - twierdzi tymczasem rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu Leszek Karpina. - Temu mężczyźnie zostały postawione przecież m.in. poważne zarzuty korupcyjne. Bogusław Tocicki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu nie zostawia jednak żadnej otwartej furtki. - Zażalenie będzie rozpatrzone 5 stycznia, natomiast Grzegorz G. w czwartek wyjdzie z aresztu - poinformował.
Jacek Bąk we wrocławskiej prokuraturze
- Dzwonili do mnie z wrocławskiej prokuratury. Trochę się zdziwiłem, czemu akurat oni, właśnie w tej sprawie, ale odpowiedziałem: "proszę bardzo, kiedy tylko będę w kraju na dłużej, sam się zgłoszę. Nie mam nic do ukrycia" - mówi "Faktowi" Jacek Bąk.
Przypomnijmy: obrońca reprezentacji Polski przed meczem eliminacji Euro 2008 z Belgią, w Brukseli, odebrał w swoim hotelowym pokoju telefon z propozycją korupcyjną. Za 10 tysięcy euro miał spowodować rzut karny dla rywali! Odrzucił tę bezczelną ofertę, zagrał znakomicie, a biało-czerwoni wygrali 1-0.
Sprawą brukselskiej afery zajęła się UEFA, a teraz postanowili się za nią wziąć także ci, którzy na co dzień walczą z korupcją w polskim futbolu i zatrzymują kolejnych arbitrów oraz działaczy - prokuratorzy z VI Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu.
- Traktujemy poważnie wszystkie sygnały o korupcji, które dotyczą polskich piłkarzy. Nawet jeśli chodzi o naszych obywateli mieszkających za granicą - mówił "Faktowi" prokurator Krzysztof Grzeszczak.
- W polskiej piłce ostatnio dzieje się dużo złych rzeczy - opowiada Bąk. - Gdyby doszło do sytuacji, w której kurator wszedłby do PZPN i przez to nie odbędzie się zgrupowanie naszej kadry w Hiszpanii (koniec stycznia - przyp. red.), bo UEFA nas zawiesi, to byłaby wielka strata - kręci głową piłkarz. - Przecież dla nas każdy dzień spędzony razem to jest to, o co chodzi trenerowi Beenhakkerowi, to jest krok do przodu - dodaje.
Kiedy pytamy Bąka, czy wyobraża sobie sytuację, w której Polska zostaje wykluczona z międzynarodowych rozgrywek, piłkarz katarskiego Al-Rayyan mocno się denerwuje. - To byłaby kompromitacja! Nie wyobrażam sobie tego. Nie mieści mi się to w głowie - mówi. - Tak dobrze nam teraz idzie. Nie można do tego dopuścić, za wszelką cenę. Szkoda byłoby naszych wysiłków, a przede wszystkim kibiców - twierdzi zawodnik.
Na razie wielokrotny kapitan reprezentacji ma na głowie inne zmartwienia. Bąk odwiedził Polskę na święta Bożego Narodzenia, ale mógł pozwolić sobie tylko na dwa dni odpoczynku. - Liga w Katarze jest zwariowana. Niczego nie można zaplanować, bo przekładają nasze spotkania, jak chcą. Dlatego musiałem wrócić na mecz - smuci się "Komar".
Krótsze świętowanie odbije sobie jednak szampańską sylwestrową zabawą. Reprezentant Polski lubi spędzać wolny czas w Zakopanem, ale w tym roku Nowy Rok powita w bardziej egzotycznym miejscu - Dubaju. - Tutaj mamy stok narciarski w... hipermarkecie, więc też będę mógł sobie pojeździć - śmieje się piłkarz.



