Pierwszy mecz, rozpoczynający sezon w europie miał być dla nas dobrym rozpoczęciem bieżącego sezonu. Graliśmy z Sevillą w Super Pucharze Europy. Niestety coś nam nie poszło, i przegraliśmy ze zwycięscą Pucharu Uefa 0-3 ... Ten mecz był kubłem zimnej wody dla wszystkich, kibicówm graczy, trenerów.. Mecz ten pokazał że mimo że Barca grała pięknie w sezonie 2005/06, to o zwycięstwa w bieżącym sezonie nie będzie łatwiej. Potem było losowanie fazy grupowej LM.. Grupa nie była najłatwiejsza, bo mimo że był w niej Levski z Sofii, to naszymi grupowymi rywalami był zawsze groźny Werder i odwieczny wróg Chelsea ....Po losowaniu mogliśmy byc zadowoleni, bo przecież zawsze można było trafić gorzej
Potem zaczął się nowy sezon w LaLiga. W trzech pierwszych meczach ligi podopieczni Rijkaarda zdobyli komplet punktów, i od startu przwodziliśmy w Hiszpanii.W między czasie podpisaliśmy umowę z UNICEFEM przezco zamieściliśmy ich logo na koszulkach. Ale to nie jest zwykła reklama, gdyżto Barca podjęłą się płacić firmie pieniądze na rzecz dzieci. Potem zaczęła się LM, i na pierwszy ogień graliśmy z Bułagarami. Mecz był dość prosty i ostateczny wynik brzmiał 5-0 dla Blaugrany. Następnym ważneym sprawdzianem był mecz z Valencią, która w tym sezonie miała się liczyć w walce o LaLIga. Ale mecz był twardy i zacięty do samego końca. Pierwszego gola zdobyli zawodnicy 'Nietoperzy' a gola strzlił Davd Villa, po czym wyrównał Iniesta, i tak już zostało do ostatniego gwizdka arbitra. Ważnym aspektem, jest to że Iniest od tego meczu stał się asem w rękawie, Rijkaarda i powoli 'Blada twarz' zaczęła liczyć się w walce o '11'. Następnym trudnym meczem w LM okazał się mecz przeciwko Werderowi, z Diego na czele. Zawodicy Barcy starali się bardzo, ale brakowało skuteczności, a to troszkę szczęścia. Efektem było że do 90 minuty przegrywaliśmy 0-1 ale wszystko zmieniło się dzięki akcji Messiego, który dął nam jakże cenny punkt. Po tym meczu, zaczęła się nagonka na graczy Barcy, że nie grają jak sezon wczęśniej, że wyjazd do Ameryki był niepotrzebny i obwiniano trenera o zbyt częste zmiany składu. Na dodatek złego kontizji nabawił się nasz super snajper, Samuel Eto'o. pod jego nieobecność cała drużyna musiała męczyć się aby zodbywac bramki, gdyż Guddy miał z tym niemałe problemy a Saviola mimo iż strzelił gola nie dostawał szans od Mistera. Potem był dla nas trudny okres.. W przeciągu paru dni graliśmy GranDerby z Realem a parę dni wcześniejj, wielki mecz o prestiż z Chelsea.. W meczu z Królewskimi graliśmy bez koncepcji,i przegraliśmy 2-0 na Santiago Bernabeu.. A z The Blues, mimo braku podstawowych dwóch bramkarzy przegraliśmy 1-0 mimo że moglismy spokojnie przegrac wyżej. A w rewanżu padł remis 2-2 po pięknym golu Lamaprda i strzale w końvówce Drogby.. Wogóle ten mecz to była parodia, bo piłkarze Abramowicza grali ' w kości' to jeszcze sędzi doliczył 4 (?) minuty.. Po tym mecz nasza pozycja w LM była zagrożona. Pierwszy mecz wygraliśmy z Levskim 2-0, podczas gdy Chelsea podłożyła się Werderowi, aby ten miał większe szanse na wyjścia z grup kosztem Barcy. Lecz 'pomoc' Chelsea nic nie dała niemcom, gdyż w bezpośredniej konfrontacji z nami przegrali 2-0 po pięknej pierwszej połowie w wykonaniu Barcy.
Potem nadszedł czas na KMŚ. Pierwszy mecz Barca zagrała koncertowo pokonując Klub America 4-0 w dobrym stylu. Niestety parę dni później przegraliśmy w finale z Internacionalem Porto Alegre 0-1 przezco nie zodbyliśmy jedynego brakującego trofeum w historii Barcy. Na osłodę Deco został wybrany najlepszym graczem finału-pucharu dzięki czemu szczęśliwiec dostał nagrodę w postaci TOYOTY. Przez wyjazd na ten puchar Barca ominęła mecz z Betisem w LaLiga i ma teraz stratę w wyskości 3 punktów do Sevilli. Po przyjeździe grliśmy z niewygodnym dla nas rywalem Atletico Madryt, remisując 1-1 po golach R10 i Aguerro dla Atletico.
To było moje własne podsumowanie mijającej połówki sezonu



