Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Krzysztof Jarzyna
Lowelas
Lowelas
Posty: 4670
Rejestracja: 05 sie 2005, 16:07
Reputacja: 0
Lokalizacja: Wielkie Księstwo Rzeszowskie

Post autor: Krzysztof Jarzyna » 07 sty 2007, 22:40

Po takim meczu to naprawde nie ma sensu nic pisac. Najlepszym komentarzem jest milczenie, chociaz i to przychodzi ciezko. Capello i jego banda pseudograjkow chca chyba za wszelka cene dac do zrozumienia, ze milosc do klubu moze byc trudnym uczuciem. To co wyprawia Cannavaro wola o pomste do nieba. Naprawde. Niewazne czy Arizmendi dosrodkowywal juz zza linii koncowej (bo chyba tak bylo), ale to w jaki sposob minal najlepszego pilkarza wszystkich wszechswiatow to naprawde na miejscu Wlocha bym chyba zszedl z boiska :? Chociaz w sumie nie, w koncu on go nie minal, on przebiegl obok niego. Pomysl z wpuszczeniem Beckhama byl tak genialny w swojej prostocie, ze o istnieniu Davidka przypomnialem sobie dopiero jak chcial zlamac w pol ktoregos z zawodnikow Deportovo. Co do Gago to zagral mniej wiecej tak jak sie spodziewalem, czyli nijak. Zero pewnosci siebie, strach w oczach i nerwowe poprawianie wlosow - czyli typowe zachowanie nastolatka, ktory pierwszy raz jest w nowym miejscu i nie wie czy popatrzec z boku czy cos zrobic. Wyszlo na to, ze jak chcial cos robic to zazwyczaj psul. Zreszta nie ma co mowic, takiej padaki to juz dawno nie zagrali a po ostatnich wystepach trudno w to uwierzyc. Gorzej byc nie moze, chociaz obawiam sie, ze chlopaki moga sie postarac, zeby bylo.
Ciekawe co stworzy Capello na konferencji prasowej. Chociaz w sumie nie wiem czy mnie to ciekawi.

Hala Madrid!

Wróć do „Hiszpania”