Co za głupie pytanie - to chyba oczywiste. Ale jestem też za praworządnością - i jeżeli nie ma najmniejszych dowodów, baaa - nie ma nawet poszlak, to nie można kogoś skazał na podstawie "bo mnie się wydaje, że nie było ok". Bo dla mnie "coś nie ok" było także w pamiętnym meczu pucharowym Wisła-Pogoń. A po tym meczu mamy chociaż poszlaki - sędzia go prowadzący ma zarzuty prokuratorskie.Marco pisze:deltinho jestes przeciwko korupcji w Polskiej lidze i wogole??
Decyzja z 93 nie ma żadnych podstaw prawnych. Wtedy szukanie i karanie za korupcję polegało na zdobyciu większości w Pzpn. Na czym polega walka z korupcją pokazuje obecnie prokuratura z Wrocławia.
Żeby była jasność - dla mnie ten mecz też śmierdzi. Słyszałem także, że po "zobowiązaniach" Wuja jeszcze długo były nieprzyjemne sytuacje. Jeżeli byłyby jakieś dowody, to każdy z zamieszanych powinien być przykładnie skazany. Ale nie było nawet połowy dowodu, jednego skruszonego. Do puki nie ma dowodu - nie można kogoś uznać za winnego. Podstawowa zasada cywilizowanego państwa. Chciałbym, żeby tym państwem była także Polska, żeby cywilizowana była nasza piłka i struktury nią zarządzające.
I na koniec coś czego nie potrafię pojąć - minęło tyle czasu od pamiętnego meczu - dlaczego nikt jeszcze nie puścił pary z ust. Takiemu delikwentowi spada ciężar z serca, wszyscy wiedzą, że mecz był ustawiony - zatem żadną infamią nie zostanie okryty. Może zostanie nawet (jako skruszony grzesznik) wzięty za przykład do naśladowania na pierwszej linii krucjaty antykorupcyjnej. Kiedy ma się publicznie spowiadać jak nie teraz. Przecież minął nawet 10letni okres przedawnienia - nie grozi mu zatem żadna sankcja karna. Zatem dlaczego?
----------------edytka----------------
Jeszcze dam przykład jakie standardy reprezentują panowie, którzy karali Legie, a dokładnie jeden z panów który zasiadał w "pracowitej" komisji. Przypomnę, że w uzasadnieniu opinii dość lekko potraktowała ustalenia prokuratury. Ale czy prawo jest im zupełnie obojętne?
Człowiek na jednym zjedzie, w ciągu jednego dnia, najpierw broni Lista, stawiając, że nikt nie postawił zarzutów, a potem podciera sobie tyłek decyzją prokuratury, która nie postawiła żadnych zarzutów w sprawie meczu Wisła-Legia.legia.com.pl pisze:Witold Dawidowski - prezes Podlaskiego Związku Piłki Nożnej (Białystok), członek zarządu PZPN; w czasie pierwszej części zjazdu stanął w obronie Listkiewicza argumentując: - Wszystkie gromy za zło w polskiej piłce spadają na prezesa i jego, jak napisała jedna z gazet, betonowych klakierów. A przecież nikt z zarządu związku nie został zamknięty, nikomu nie postawiono żadnych zarzutów.



