Jest duzo prawdy w tym co piszesz. Ale...
o zwyciestwach w poszczegolnych meczach decyduja sety i to one powinny być podstawa awansu, w dalszej kolejności małe punkty. Nie raz zdarza się, że drużyna przegrana w meczu zdobywa więcej małych punktów niż wygrana ekipa, a nie zmienia to faktu że przegrała mecz. Kiedy to CEV prawdopodobnie z pobudek podniesienia atrakcyjności widowisk siatkarskich wprowadziła zasade "małych punktów". Wiadomo, że kiedy drużyna wygrywała 4 seta w dwumeczu, a przeciwnicy nie ugrali nic zaczynało sie odpuszczanie, co jest naturalne w każdej dyscyplinie. Decyzja ta spowodowała jeszcze większą patologie. Drużyny odpuszczały właściwie wygrane sety tylko po to by w następnym odrobic jeszcze więcej małych punktów. Nonsens. Teraz rozgrywanie dodatkowej partii to parodia. Założmy na przykładzie Czewy, że przegrają w 5 setach i maja grać następny mimo iż prowadzą w setach. Czy ktos pomyślał o obciążeniach jakie ponoszą zawodnicy podczas skakania, albo napieprzania z zagrywki i ataku ponad 100 km/h? To sobie sprawdzcie jak kilka raz machniecie ręką i poskaczecie sobie z całej siły w góre. A juz dodajac zawodników tak eksplotowanych jak np. Wlazły, Miljkovic to po skończeniu kariery(oby nie w trakcie) beda oni mieli siano w kolanach. Nie ma podstaw do wymyślania takich pierdół, bo podkreslam jeszcze raz to sety są fundamentem wygrywania w siatkówce. Nie kosztem zdrowia siatkarzy. To juz może lepiej analogicznie do piłki nożnej stworzyć konkurs serwów? Niech chociaż wygrał zespół silniejszy psychicznie czy lepszy technicznie.



