Pomysł na Walentynki...

ajaccien
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 211
Rejestracja: 19 mar 2006, 22:22
Reputacja: 0

Post autor: ajaccien » 12 sty 2007, 23:34

Co do maskotki jako nietrafionego pomysłu, chociaż właściwie to się na tym nie znam, to wychodząc z tak radykalnego założenia można by na przykład kupić garnek. To jest praktyczne, w przeciwieństwie do maskotki. Ponadto, przy korzystnym dla obdarowującego obrocie spraw, być może zupa, którą będzie otrzymywał na obiady, będzie gotowana w tym właśnie garnku. Korzyść więc podwójna. Wątpię jednak czy garnek jest tym o czym marzy wybranka podarkodawcy.

Nietrafiony pomysł to Walentynki. Niekoniecznie trzeba je jebać. Wystarczy stwierdzić, że generalnie to kocha się cały rok, a nie przy okazji dnia Św. Walentego, urodzin danej niewiasty i, od biedy, Dnia Kobiet oraz, o ile ma to jeszcze dla kogoś znaczenie, jej imienin. To co planuje się i robi w Walentynki można wszak zrobić każdego innego dnia.

Opinia to wyrażona przez laika w tej kwestii, zapewne więc nie mająca zbyt dużej wartości.

Wróć do „Hyde Park”