Mecz jak każdy inny w wielkiej czwórce. Prawdziwa męska, zacieta, siłowa siatkówka na najwyższym europejskim poziomie. Prawda jest taka, że nasza eksportowa czwórka, przy wzmocnieniu ławki rezerwowych bez problemu poradziła by sobie w Serie A1 czy w rosyjskiej Superlidze. Choć dziś nie obyło się bez dużej ilości błedów własnych. Trudno bedzie powtórzyć w tym elemencie spotkanie PZU Olsztyn - Skra Bełchatów.
Ja chciałem zwórcić uwage na dzisiejszych nie tak cichych bohaterów. Marcin Wika i Paweł Siezieniewski. Jeżeli w tych najważniejszych meczach sezonu pokaza taka gre jak dzisiaj to niewyobrażam sobie, by mogli uciec uwadze Lozano. Wg mnie grali lepiej niż bardziej doświadczeni i bardziej rozpoznawalni Krzysztof Gierczyński czy Dawid Murek. Jeden wiecznie rezerwowy w Jastrzębiu, w Częstochowie wywalczył sobie pierwszy plac, drugi wiecznie kontuzjowany. Co ważne wciąż bardzo młodzi gracze i po wpełni przepracowanym okresie przygotowawczym pokazują klase. Oby tak dalej. A w perspektywie kadry są jeszcze juniorzy: Jarosz, Bartman czy Janeczek.
Skra wygrała w Warszawie za 3 punkty(3-1), podobnie Olsztyn z Jadarem bez straty seta. Gwardia prowdzi 2-0 z Delecta Bydgoszcz.



