Z całą sympatią do Adriano, ale jestem tego samego zdania. Jedyną różnicą między tym Adriano, a tamtym jest to, że strzela. Jednakże nawet gdyby zamiast niego grał jakiś junior to z takich sytuacji jakie ma Adriano zapewne też jedną bramkę by strzelił. El Polaco pewnie wykorzystałby więcej okazji niż Imperatore.Babel pisze:Mimo że walczył i generalnie zagrał bardzo dobrze, mając w odwodzie Crespo wole aby to Argentyńczyk tworzył pare napastników z Ibrą.
Czy nie wydaje się wam, że gra Interu jest bardzo minimalistyczna? Wszystko wygląda tak by stracić jak najmniej bramek i wygrać spotkanie jak najmniejszym nakładem sił. Oczywiście mowa tu o meczach, w którym przeciwnikiem są zespoły wyraźnie słabsze. Nie grają na 100% gdy nie muszą tak grać. Dla niektórych może się wydawać taka gra nudną. Bo przecież Barcelona czy ManU zawsze grają na 100% Inter Przyciska tylko w niektórych momentach i zawsze jest wtedy groźnie. Tak jak po bramce Fiore. Rzucili się momentalnie do ataku, kilkanaście sekund mija i bach... bramka. Pewnie cisnęliby od tego momentu tak długo, aż strzeliliby w końcu tę bramkę.
Słabo moim zdaniem zagrał też Dejan. Poza tym jednym podaniem do Zlatana niczym się nie wyróżnił. Dużo niecelnych podań i mało go było widać na boisku. Forma z derby chyba daleko. Podobnie Cambiasso. Szkoda, bo początek sezonu miał naprawdę imponujący i gdyby nie kontuzja to mógłby wymiatać. Mam nadzieję, że na Valencię wszyscy będą na 100% przygotowani, mam na myśli właśnie Cambiasso i Dejana, ale też nie należy zapominać o Grosso. Stracił miejsce w składzie, ale z pewnością łatwo się nie podda i będzie walczył o pierwszy skład.
Według mnie najlepsi na boisku byli Vieira i Matrix. Dobry występ Burdisso. Pozytywny także Zanettiego i Maicona. Zlatan rzeczywiście nieraz irytujący, ale strzelił ładną bramkę i chwała mu za to. Adriano walczył i tego nikt mu nie odbierze. Jednakże jeśli ma on być etatowym napastnikiem to musi poprawić skuteczność. Julio Cesar praktycznie bezrobotny, przy strzale (i rykoszecie) był bez szans. Został jeszcze Maxwell, który gra podobnie jak Grosso. Włoch nawet bez formy jakoś mnie bardziej do siebie przekonuje. No i Figo... cieszę się, że po sezonie odchodzi. Już nie te lata



