GKS Katowice (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Fishbone
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1629
Rejestracja: 20 wrz 2006, 16:31
Reputacja: 28
Kibicuję: GKS Katowice
Lokalizacja: Katowice

Post autor: Fishbone » 14 sty 2007, 18:31

Jak narazie pierwszy, ale najbardziej wyczekiwany transfer w GKS-e Katowice, czyli bramkarz Jacek Gorczyca pozyskany z Odry Wodzisław. O to wywiad z naszym najnowszym nabytkiem, który sobie postawił jasny cel i to spodobało mi się w nim 8)

Obrazek

Wywiad z Jackiem Gorczycą

Jacek Gorczyca okazał się pierwszym łupem transferowym tej zimy w GKS-ie Katowice. Poniżej prezentujemy treść rozmowy, którą przeprowadziliśmy z nowym golkiperem GieKSy.

- Jak przebiegała Twoja kariera piłkarska?
- Nazwijmy to raczej przygodą. Zacząłem w wieku 8 lat w Szombierkach Bytom, gdzie grałem jako trampkarz i junior. Gdy skończyła się Śląska Liga Juniorów, a nie było możliwości gry w Międzywojewódzkiej, miałem kilka propozycji, m. in. z GKS-u Katowice. Zależało mi głównie na tym, aby treningi były rano, ponieważ wieczorem miałem szkołę. Trenowałem po dwa razy w tygodniu z juniorami i z pierwszą drużyną. Wówczas zdobyliśmy z GKS-em pierwsze miejsce w Międzywojewódzkiej Lidze Juniorów oraz trzecie miejsce w Mistrzostwach Polski, których finały odbyły się w Katowicach. Potem przez rok byłem w kadrze pierwszego zespołu - pierwszym bramkarzem był wtedy Janusz Jojko, a drugim Mariusz Luncik. Następnie wróciłem do Szombierek, gdyż skończył się okres wypożyczenia, a ja specjalnie nie zabiegałem, żeby zostać - człowiek był młody, głupi - fajne wakacje się szykowały, a trzebaby było trenować.
- Co się działo po odejściu z Katowic?
- Praktycznie dwa lata miałem stracone. Początkowo czasem łapałem się na ławkę, a lepiej zaczęło być dopiero po fuzji Polonii z Szombierkami, w którym to klubie broniłem w rezerwach w trzeciej lidze, a potem już po rozłączeniu fuzji grałem w drugiej lidze z Polonią. Udało mi się również w barwach Polonii zdobyć Brązowe Buty czyli tytuł najlepszego piłkarza trzeciej ligi. Następnie przeszedłem do Piasta Gliwice, gdzie udało mi się awansować do drugiej ligi. Grałem tam regularnie praktycznie przez trzy lata, dopiero przez ostatnie 6 miesięcy broniliśmy pół na pół z Krzysztofem Kozikiem. Na kolejnym obozie trener Jacek Zieliński powiedział mi, że stawia na Kozika i spytał czy interesuje mnie rola drugiego bramkarza. Odparłem, że mnie to nie interesuje, a akurat byliśmy w jednym miejscu na obozie z Odrą Wodzisław, która szukała drugiego golkipera. Przeszedłem testy, podpisałem półtoraroczny kontrakt z Odrą i... siedziałem na ławie przez półtora roku. Ale było sympatycznie - pierwsza liga - człowiek się dużo nauczył. To jest zupełnie inna gra – istnieje bardzo duża różnica między pierwszą, a drugą ligą. W pierwszej dużo więcej jest grania i taktyki, a mniej biegania niż w niższych ligach. Bramkarz musi bardzo dobrze grać nogami i często spełniać rolę ostatniego obrońcy. Bardzo dobrą robotę wykonywali trenerzy bramkarzy - Marek Bęben i Paweł Primel, który stosował nowoczesne metody treningu.
- Jak wspominasz swój poprzedni pobyt w GKS-ie?
- Bardzo fajnie. Byłem młody i sporo się nauczyłem, przede wszystkim od Janusza Jojki, który był znakomitym bramkarzem i fachowcem. Bardzo dobre treningi prowadził Franciszek Sput. Można powiedzieć, że wtedy klub, jako uczestniczący w europejskich pucharach, codziennie dudnił - po prostu żył. W pierwszym składzie co prawda nie zagrałem, występowałem w rezerwach, ale było kilka razy blisko, żebym usiadł na ławce.
- Miałeś cień nadziei, że choć raz uda Ci się wystąpić w pierwszym składzie?
- Raz było blisko, byłem już na zbiórce przed meczem pucharowym z Arką Gdynia. Obaj bramkarze mieli pewne problemy - Janusz miał coś z kostką, a Mariusz z zębem. Jednak obaj doszli do siebie, a ja zostałem na treningu z trenerem Górnikiem. Z Arką przegraliśmy 3-1.
- Dlaczego zdecydowałeś się na GKS po wygaśnięciu kontraktu z Odrą?
- Jestem typem człowieka, który lubi, jak się coś dzieje, być może to ze względu na moją pozycję na boisku. Nie lubię jak na mecz przychodzi 1500 kibiców, z czego 1300 tylko na ciebie krzyczy i obraża. To co się dzieje w Katowicach to fenomen przynajmniej na skalę krajową. Sam byłem na meczu z Jastrzębiem i bardzo mi się podobało. Gdy grałem w Bytomiu, na mecze przychodziło niewielu kibiców, ale byli wierni i oddani. Ta atmosfera była jednym z czynników, które zdecydowały o moim przyjściu do GKS-u. Do tego perspektywa awansu do drugiej, a potem może i nawet pierwszej ligi.
- Czy rozmawiałeś z trenerem Piekarczykiem na temat roli jaką miałbyś spełniać w zespole?
- Nie było żadnych deklaracji co do tego. Temat mojego przyjścia zaczął się już w październiku. W grudniu przyjechałem na sparing i wkrótce zapadła decyzja. W pewnym momencie miałem nawet jedną propozycję z Niemiec, ale wolałem zostać na miejscu.
- A jak Ty oceniasz szansę na występy w pierwszej jedenastce?
- Dość się już nasiedziałem w życiu, przyszedłem tu grać i myślę, że 7 kwietnia wejdę do bramki.
- Traktujesz przyjście do GKS-u jako szansę na odbudowanie się?
- To przede wszystkim. Ze strony sportowej muszę po pierwsze zacząć bronić, bo mam tyle lat, że jeszcze przez kilka spokojnie chcę pograć. Przykład choćby Grzegorza Żmii, który ma 36 lat, a jest najlepszym punktem swojej drużyny pokazuje, że wiek nie ma aż takiego znaczenia. Chcę z powrotem nabrać pewności i zacząć grać.
- Jaki był dotychczas najjaśniejszy okres w Twojej przygodzie z piłką?
- Ostatnie dwa lata w Polonii i trzy lata w Gliwicach. To był okres pięciu lat, gdy broniłem praktycznie cały czas. Chociaż broniąc w rezerwach Odry Wodzisław nie miałem specjalnego odczucia, że to tylko czwarta liga.
- Grałeś w drugiej lidze przeciwko naprawdę znanym drużynom - Pogoń, Zagłębie Lubin, Cracovia, Arka.
- Tak, zresztą moje najlepsze mecz to były spotkania z Bełchatowem czy Zagłębiem w Lubinie. W ogóle był taki sezon, w którym z Bełchatowem graliśmy z 6 razy, m. in. w Pucharze Polski, gdy rozgrywki były prowadzone systemem grupowym. W grupie mieliśmy jeszcze Dyskobolię i Olimpię Sztum.
- Czy w Odrze były jakieś komentarze na temat fenomenu GieKSy, o którym wspomniałeś?
- Ja osobiście cały czas interesowałem się tym co się dzieje w GKS-ie. Często rozmawialiśmy o tym z Mariuszem Muszalikiem, który pewnie gdyby nie ta sytuacja to grałby w klubie z Bukowej. On jest bardzo dobrym zawodnikiem i jego miejsce jest w pierwszej lidze. Natomiast co do zawodników nie związanych wcześniej z GieKSą np. Krzysztofa Pilarza to komentarz gdy odchodziłem z Odry był taki, że bardzo dobrze zrobiłem idąc do Katowic.
- Chciałbyś pobronić w GKS-ie w pierwszej lidze?
- No pewnie. I myślę, że za półtora roku tu będzie ekstraklasa. Ale najpierw trzeba awansować do drugiej.

Wróć do „Polska”