Jedyne czego nie rozumiem, to wpisywanie na listę transferową tylu napastników. Klub chce się pozbyć Dawidowskiego (zrozumiałe), Kuźbę (akurat się wyleczył, ale on już dostał za Engela szansę - był tylko potencjał, nic więcej), Kryszałowcza ( zrozumiałe ze względu na wysoki kontrakt, a wiek nie zachęca do inwestycji... ale biorąc pod uwagę, że kontrakt kończy się w czerwcu, a Kryszał jest jednym z najlepszych strzelców w tym sezonie pomimo stosunkowo małej ilości minut spędzonych na boisku), Radovanovicia (idiotyzm, prawie się nie pojawia na boisku a i tak jest 3 strzelcem zespołu). Zostanie tylko Brożek x2, Paulista, Małecki i Svitlica - gracze z mniejszym dorobkiem bramkowych od dwóch ostanich na liście. A dla będących na wylocie raczej nie ma powrotu - nawet nie jadą na zgrupowania, ćwiczą z drugą drużyną. Mimo to mam nadzieję, że Chmiesta na Reymonta nie zobaczymy, Problemem ostatnich lat było to, że sprowadzano zawodników na tym samym poziomie co obecni (a już sprowadzanie defensywnych pomocników, kiedy w pierwszym składzie gra dwóch wysokiej klasy, a brak graczy ofensywnych - jaja stulecia). Było nawet fajnie za Petrescu, bo on stosował sytem rotacyjny, kadra była szeroka i każdy mógł pograć, ale już Okuka to zepsuł i nagle okazało się, że nie mamy wartościowych zmienników na ławce, ani nawet porządnej obrony w pierwszym skłądzie (jedno z większych dokonań Drago w Wiśle). Nowi zawodnicy nie wnosili nowej jakości i bywali tylko uzpełnieniem składu. Tak wytworzyła się obecna sytuacja z rządem martwych dusz utrzymywanych też za moje pieniądze i z tym się teraz walczy. Chmiest będzie pierwszym z nowej grupy "utrzymanków"? Nikt mi nie powie, że Chmiest przewyższa umiejętnościami któregoś z napastników z listy - w meczach z lepszymi drużynami nie istniał. Zresztą inne kulby tez to widzą, co prawda są ściemy o ty, że Bełcható chciałby Chmiesta... ale i tak gdyby Wisła złożyła ofertę, to ścigałaby się tylko z drużynami pokroju Arki Gdynia.
Tak więc Wisła poświęca wiosnę na restrukturyzację (w klubie nie śpieszą się nawet z zatrudnieniem dyrektora sportowego, czyli na słowo "wzmocnienia" wzruszą tylko w klubie ramionami), ale nie jest powiedziane, że przy okazji



