Mecz wyrównany, choć w końcówce pod bramką Arsenalu było baardzo gorąco. Najpierw świetne uderzenie Rooneya, potem Larssona. W ManU chyba najlepszy właśnie Wayne na boisku. W Arsenalu podoba mi się gra Clichy'ego, który dobrze sobie radzi to z Giggsem to z Ronaldo. Arsenal myśle, że troche za dużo kombinuje z podaniami blisko pola karnego. Mogliby częściej decydować sie na strzały z dystansu. Szkoda, że Vidic zablokował strzał Fabregasa, bo mogła być z tego piękna bramka.
Co do sytuacji Henrego z Nevillem, to uważał, że należał się karny, choć Francuz troche "naciągnął" swój upadek, co było widać.



