Nadal nie jest wszechstronnym tenisistąNadal jest wlasnie bardzo wszechstronnym tenisista
A co do tych kortów. Przewaga Nadala nie wynika bynajmniej z jego wszechstronności. Przede wszystkim z przewagi fizycznej i często psychicznej nad przeciwnikiem. Płasko bite przez niego top spiny to majstersztyk, który potrafi nawet na trawie krzywdę zrobić, przeciwnik nie jest w stanie dobrze i dokładnie wykonać kończącego uderzenia, Nadal w zwiazku z tym dobiega do piłki (potrafi niemal do wszystkiego dobiec) i najcześciej top spinem lub crossem wykańcza przeciwnika, ewentualnie jest typowo ziemna, nawet jeśli to nie jest kort ziemny przebijanka, w trakcie której biorąc pod uwagę motorykę przeciwnik nie ma szans. Wdawanie sie w walkę z Nadale to samobójstwo, jedyny sposób to świetne technicznie zagrania ze zmienną rotacją, po których nie da się uderzać top spinów w tym samym rytmie. A więc na Nadala nienaganna technika i tu się problem pojawia, bo lista zawodników, którzy ją posiadają jest dość krótka.
W tym tkwi cały sukces tego tenisisty, opanować 2,3 uderzenia do takiej perfekcji, iż staję się numerem 2 i wielki zagrożeniem dla numeru 1. Można Nadala nie lubić, ale nie można zarzucić mu braku inteligencji. Zrozumiał, że drugim Samprasem czy Agassim nie stanie się, nie będzie królem techniki, więc w pewnien sposób ją odpuścił, szlifując swoje atrybuty w grze do takich rozmiarów, iż są dla przeciwników nie osiągalne. Jednocześnie tkwi w tym pewne niebezpieczeństwo, bo mając tak mały repertuar zagrań, dobry przeciwnik może "nauczyć się" grać i wygrywać z nim. Dlatego też notrycznie przegrywał z nim Federer. Po prostu jego technika odbijała się jak od ściany od motoryki Rafy. Ponadto ziemia, najwolniejsza z nawierzchni odbierała 50% atutów technicznym uderzeniom Rogera, bo odbite one od mączki, i przez nią spowolnione nie miały takiej siły rażenia i stwarzały jednocześnie szanse Rafie. Na kortach twardych, a przede wszystkim trawie, technika ma zdecydowanie większe znaczenie i dlatego w decydujących momentach Rafa przegrał, mimo że Roger (szczególnie w Wimbledonie) był cieniem samego siebie z powodu kompleksu Nadala.
Nie wiem czy go przełamał, i wbrew pozorom wcale bym się nie zdziwiła jakby Roger przegrał w Paryżu, nawet zaliczając po drodze wygrany w finale z Rafą jakiś Masters na ziemi. Bo dzięki tej perfekcji Nadal jest dla mnie chyba najlepszym "ziemniakiem" w historii, lepszym nawet niż Brugera. I tu jest pewnien paradoks. Wielu uważa że Roger jeśli nie jest najlepszy, to napewno jeden z najlepszych tenisistów wszechczasów, ale całkiem możliwe, że mimo zdobycia wszelkich rekordów tak jak Pete nie zdobędzie Szlema, bo stanął mu na drodze najleszy "ziemniak" w historii, każdego innego Roger z łatwością by pokonał.



