Na początku Spurs mieli przewagę, strzelili pierwszą bramkę po błędzie Kolo Toure i chyba po części Almuni - bo mógł do tej piłki wyjść, a nawet powinien.
Drugi gol ... ehh zdarza się najlepszym. Pechowy wolny, zresztą Denilson chyba nie przekroczył przepisów przy tym wolnym, Poll róznie gwizdał.
Bestia się rozstrzelał, z Liverpoolem 4 gole, z Tottenhamem 2, do tego nietrafiony karny i bramka samobójcza
2:2 to świetny wynik przed rewanże na Emiratse, biorac pod uwagę, że już 0:2 dostawaliśmy. Diaby sobie nie radził specjalnie, poprawe w grze zauwazyłęm dopiero jak Hleb wszedł - od razu piłka lepiej krążyła.
Mówiłem, że nie przegram i mówiłem, że będzie over 2,5
teraz mecz z Boltonem, trzeba wygrać, bo jest tylko jeden.
Drobnego urazu nabawił się Aliadiere, natomaist Hleba czeka dłuższa przerwa



