Grę na stojąco widziałem w pierwszej połowie. Betis cisnął i wystarczył pressing z ich strony, aby nas wybić z jakiegokolwiek uderzenia. Mieliśmy jakieś sytuacje, ale praktycznie żadnej klarownej. Druga połowa była już lepsza, ale równie dobrze mógł wygrać Betis (sytuacja w ostatnich minutach - bodajże Dani).
Nie obrażam też Ronaldinho. Rozumiem, że ma on 'prawo' do słabszej dyspozycji jak każdy inny, ale w takim razie niech chociaż nie holuje tak długo piłki bo to osłabia nasze ataki. Kilka razy zagrał dobre piłki, ale więcej było takich sytuacji kiedy niepotrzebnie zwolnił i nic z tego nie wyszło. Gdy jest w formie może robić co chce, ale gdy nie jest to już mógłby trochę przystopować. Doskonale rozumiem też jak wiele zawdzięczamy Brazylijczykowi, który pod nieobecność Eto'o spisywał się bardzo dobrze przez co odczuliśmy nieobecność Samuela w stopniu zaledwie minimalnym (dopiero w ostatnich spotkaniach zaczęło go brakować).
Chyba tyle z mojej strony. Nie mam zamiaru histeryzować. Pisząc, że obawiam się każdego spotkania mam na myśli to, że mecze będą wyglądać tak jak ten z Betisem a więc maksymalna niepewność co do wyniku. Tracimy sporo bramek i to jest fakt. Czasu na odbudowanie formy zostało już wcale nie tak dużo. Nie wątpię, że w końcu to nastąpi. Byle tylko odpowiednio szybko.


