Bayern Monachium (zbiorczy)

Awatar użytkownika
kama_reda
Rodowity Bawarczyk
Posty: 1531
Rejestracja: 20 gru 2004, 20:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Reda

Post autor: kama_reda » 27 sty 2007, 0:05

Jestem zły, zdegustowany, zażenowany postawą Bayernu, ale to chyba zrozumiałe. Może po kolei moje odczucia po meczu.

Zacznijmy od fatalnej postawy kibiców Borussi. Uważają siebie za najlepszych w Niemczech, jednak taką postawą dowodzą, że im daleko do kulturalnego kibicowania. Ludzie z tzw. "trzeciego świata" bananów na oczy nie widzieli nigdy, a Ci sobie rzucają w piłkarza. Zjedli by lepiej, albo oddali potrzebującym - tych nie brakuje przecież. :roll:

Przejdźmy może do meczu. Z początku absolutna dominacja BVB i bramka jak najbardziej zasłużona. Aczkolwiek oczywiście po karygodnym błędzie w defensywie Bayernu. Van Buyten to uciekł od piłki, próbował doskoczyć później Lahm, ale na nic to się zdało. Fatalnie mecz rozpoczał Willy Sagnol, tyle strat, niedokladnych przyjec itp to juz dawno u Francuza nie widziałem. Zresztą dzisiaj to byla domena calego zespolu. Od okolo 20 minuty Bawarczycy przejęli inicjatywe na boisku, gra wyglądała nieco lepiej. Efektem tego były dwie bramki. Szkoda, ze tej, mimo wszystko jakże średniej postawy, zawodnicy Bayernu nie przeniesli na drugą połowę.
Bramki nie były efektem pięknych składnych akcji, no ale niestety tych ostatnio w futbolu coraz mniej. Przy pierwszej asystował Tinga, przy drugiej na spółkę Brzenska oraz Weindenfeller. Makaayowi wyraźnie uciekła piłka przy przyjęciu, wykorzystał jednak swój spryt i niezdecydowanie rywali, chwała mu za to. Tylko za to, bo później dostosował się do poziomu Bayernu.

Druga część spotkania to kompromitacja. Bramki tracone w sposób wyjątkowo debilny. Lahm musiał kryć zawodnika 30 cm wyższego od siebie, nic dziwnego, że przegrał pojedynek główkowy. Ciekawi mnie natomiast gdzie był ktoś z dwójki Van Buyten - Lucio. Piękną asystę zaliczył także Karimi. Szkoda, że zawodnikowi w żółto-biało-czarnym kostiumie z zielonym pierdolnikiem na piersiach. W ofensywie gra wyglądała równie żenująco, jak w defensywie. Próżno doszukiwać się jakiejś sytuacji, która stwarzała realne zagrożenie utraty bramki przez gospodarzy, niestety.

Pretensji nie mam tylko wlasciwie do Olivera Kahna. Robil co do niego nalezalo. Reszta natomiast zdecydowanie ponizej oczekiwań, możliwości itp. Taki Pizarro to wykłuca się o wyższy kontrakt, chcialby 4 mln euro rocznie zarabiac. Po tym co dzisiaj pokazal powinien w trybie natychmiastowym wypierdalać do Sevilli, czy Lesotho. Swoją obecność na boisku zaznaczył strzałem prosto w Podolskiego (warto zaznaczyć, iż Podolski stał gdzieś z boku całkiem) oraz dwoma chamskimi faulami. Makaay także zero walki ze swojej strony. Pomoc nie istniała, Schweini słabiutko, dalej wymieniać mi się nie chce.

Oddzielny wątek także dla Magatha. Do niedawna zalecałem odstosunkować się wszystkim przeciwnikom od niego, powoli jednak sam zaczynam tracić cierpliwość. Twierdzi, że nie jest potrzebny mu Ali Karimi i z chęcią by go oddał, a tutaj wystawia go w pierwszym skladzie. Nie mam nic do Irańczyka, ale gdzie tutaj logika w postępowaniu Magatha? Na siłe także próbuje z van Bommela zrobić prawego pomocnika, to jak nie trudno zauważyć nikomu na dobre nie wychodzi. Nie wiem po co na boisku trzymany był bezproduktywny Pizarro. Nie mogło natomiast zabraknąć nowego szaliczka u Magatha, pokaz mody jakiś.
Powoli trzeba weryfikować cele, trzeba się chyba skupić na utrzymaniu miejsca gwarantującego udział w Lidze Mistrzów, bo przy takiej grze to w tych elitarnych rozgrywkach w następnym sezonie Bayernu nie ujrzymy.

Mam nadzieje, chcialbym wierzyc, ze dzisiejszy mecz to tylko wypadek przy pracy. Niestety takich "wypadków" w tym sezonie było już zbyt wiele. Oby forma przyszla na mecz z Realem...

BAYERN UBER ALLES

wp // fieldy

Wróć do „Niemcy”