Arsenal FC (zbiorczy)

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post autor: fieldy » 28 sty 2007, 16:42

Za chwilę zaczynamy mecz z Boltonem, oto składy:

Bolton:

Jaaskelainen, Hunt, Faye, Meite, Gardner, Davies, Nolan, Campo, Speed, Giannakopoulos, Anelka


Arsenal:

------------Almunia----------------
--Hoyte Toure Senderos Clichy--
Walcott Fabregas Flamini Rosicky
--------Henry Adebayor-----------

Widać, wcale nie taki słaby skład Arsenalu.
W obronie 2 podstawowych graczy, w pomocy to samo i w ataku też :P tzn. Atak kompletny, bo czy Ade, czy Robin - obaj są znakomici ostatnio.


edit:
Jesteśmy [przynajmniej ja :p] po I połowie meczu. Póki co bramki nie padły, mecz nie jest wielkim widowiskiem. Emocje sa, ale brakuje dokładności i strzałów na bramkę - z obu stron. Mieliśmy z 2,3, dogodne okazje do strzelenia gola. Raz Thierry prawie piętka strzelił kapitalna bramkę - ale obrońca był na posterunku i wybił piłke, ktoa zmierzała do bramki Boltonu. Na wyróznienie póki zasluguje Theo Walcott - błynął swoim przyspieszeniem w jednej akcji - widać jakie ma chłopak mozliwości. 17 latek juz potrafi w biegu przyjąć piłkę, minąć 2 rywali i celnie uderzyć na bramkę rywala - szkoda, że za słabo i w bramkarza.
Także Rosicky gra dobre zawody, posłał dziś kilka dobrych piłek - Adebayor raz się zachował nieodpowiednio - próbował wymusić karnego, powinien mu Wenger tygodniówkę za to odebrać :P
Boplton też miał z 2 dobre okazje - ale póki co nasza obrona nei zawodzi.
Senderos miał 2 niecelne podania, ale gra lepiej niż w ostatnim meczu.
Za dużo [ze strony Arsenalu] dlugich podań z obrony do ataku - pomijamy za często pomoc i przez to za dużo piłek tracimy. Widac brak Hleba i Gilberto, w pomocy panuje lekki chaos.
Warto byłoby wygrać - choćby 1:0, bo granie rewanżu w połowie lutego [tuz przed emczami LM] w ogóle mi sie nie uśmiecha.

edit2:
I po meczu. O awansie zadecyduje kolejny pojedynek - bo padł remis 1:1. Na początku II połowy Bolton uzyskał prowadzenie i ... zaczął sie bronić - Arsenal rzucił się na nich, po bramce dla Boltonu - klub ten juz nie istniał na boisku. Zawsze chcę oglądac taki Arsenal, jak dziś w II połowie. Walczyliśmy o każdą piłkę, kazdy walczył na 120% i się opłaciło - pod koniec meczu, z rzutu wolnego dośrodkował Cesc - Kolo Toure świetnie się znalazł w polu karnym i wyrównał. Arsenal zasłużył na zwycięstwo, ale się nie udało, trudno. Wazne, że ejsteśmy ciągle w grze i że ... Emirates wciąż nie padło.

Wróć do „Anglia”