Real Madryt (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18604
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2433
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 08 lut 2007, 18:07

rkoeman - W wielu aspektach się zgodzę, zwłaszcza jeśli chodzi o finanse klubu. Z Milito to nie wiem w końcu jak było bo niby zdaniem Del Corrala był podatny na kontuzje w przyszłości. Czy to była tylko zasłona dymna? Po co w takim razie wcześniejsza chęć transferu tego gracza :roll: Problemy z naciskami z różnych stron na to by grał ten czy tamten były widoczne, ale swoje apogeum pokazały kiedy trenerem został Camacho. On to wszystko rozkopał i nie dawał sobie w kaszę dmuchać. Sam zrezygnował i trudno mu się dziwić, ograniczono mu działanie.

W Realu nie poznano się choćby na takim graczu jak Cambiasso, a przecież trafił do nas w młodym wieku i w sumie jak już grał to nic do niego nie miałem. Pozbycie się ławki to swoją drogą. Gdzieś musiał szukać tych pieniędzy. Dlaczego w takich okolicznościach odszedł Figo? Pewnie też sytuacja konieczności. Za Pereza było wiele sytuacji "dziwnych". Za wymianę pokoleń się wziął, ale za późno.

Sprzedaż Makelele jednak stworzyła rysę na tym doskonałym wydawałoby się projekcie. Zachwiała równowagę w zespole i zaczęły się problemy boiskowe, które być może nie zostrały do końca przewidziane. Ta dziura nie została załatana bo i nie mogła. Tacy gracze jak Gravesen czy Pablo Garcia nie mogli tego zrobić...są za słabi, a Duńczyk ma nawet inną charakterystykę gry. Z resztą skąd w ogóle wziął się pomysł z Urugwajczykiem? On wszędzie poza Ameryką Południową i Osasuną grał słabo. W żadnym innym europejskim klubie nigdy nie pokazał wielkich umiejętności. No ale w końcu ogłoszono go takimdobrym DM-em i to sprawdzonym w La Liga. Był tani, Perez zaryzykował w myśl zasady a nóż się uda. Nie udało się i to był już powoli schyłek jego prezydentury. Szkoda, że obecny zarząd nie ma, że tak powiem jaj i gubi się we własnym projekcie, który był nastawiony na wygranie wyborów, a nie na "naprawę" sytuacji w klubie.

Wróć do „Hiszpania”