W innym zakończonym już meczu słąbiej ostatnio spisująca się drużyna LA Lakers przegrała na wyjeździe z Toronto czterema punktami. Końcowy rezultat nie odzwierciedla przebiegu meczu gdyż ekipa z Kanady dość wyraźnie prowadziła przez większość meczu tracąc przewagę w samej końcówce. Kolejny niezbyt udany występ zanotował Bryant tyle że nie miał już tylu strat co poprzeniej nocy kiedy to na jego koncie zapisano ich chyba 8. Gospodarzy do wygranej jak zwykle poprowadził Bosh zdobywca 29 pkt. Od kliku tygodni Lakersi nie imponują już taką formą jak z początku sezonu przeplatając kilka zwycięstw kilkoma porażkami i wydaje się że oni podobnie jak Spurs nie odegrają większej roli w tym sezonie. Inna sprawa że drużynie w lepszej grze przeszkadzają liczne kontuzje a niedawno okazało się że podkoszowy gracz Kwame Brown do gry wróci najwcześniej za kilka tygodni.
Oczywiście w obu w/w drużynach z Zachodu wszystko może się zmienić. Może się np okazać że Spurs przez cały sezon budują formę na play-offy a po stronie ekipy z LA do gry powrócą kontujowani gracze i forma obu zespołów znou powróci - w przypadku Lakersów sprzed kilku tygodni a w przypadku Spwurs choćby z poprzedniego sezonu bo w tym drużyna za dużo zanotowała nieoczekiwanych porażek z duuużo nizej notowanymi drużynami.
W innym meczach honor Zachodu uratowali LA Clippers pokonując na wyjeździe Philadelphię 90:89, Denver także na obcym terenie zwyciężajac katastrofalnie grającą w tym seoznie Indianę 102:95 oraz Portland po dogrywce zwyciężajac w Charlotte 108:100. Zaś w meczu na szcycie Wschodu Cavs pewnie wygrali z kolejną 'rewewelacją' tego sezonu obrońcami tytułu Miami Heat 103:79


