Pan Prezydent Krzysztof.
Wiejska. Chlew, bagno, cyrk. Jak każdy się domyśla chodzi o sejm, polski sejm. Tego co się tam wyprawia inaczej nazwać się nie da. Warchoły, oszuści, wykształciuchy i ZOMO, to codzienność w warszawskim gmachu. W bagnie tym ugrzązł pewien chłop, a że to się wydarzyło jesienią to nie trzeba nic dodawać- wiadomo jakie są polskie drogi.
Krzysztof Kononowicz lat 44, bezrobotny mechanik-kierowca, kandydat na prezydenta oraz kandydat do Rady Miejskiej Białegostoku z okręgu wyborczego numer 4 w roku 2006, startujący z ramienia Komitetu Wyborczego Wyborców "Podlasie XXI wieku".
Krzysztof Kononowicz kandydując na prezydenta dużego polskiego miasta, nie spodziewał się jaką wywoła burzę w mediach i nie tylko. Jego spot reklamowy upubliczniony w internecie za posrednictwem serwisu youtube.com, w ciągu niecałego tygodnia obejrzało 3 miliony osób, jakby tego było mało w sklepach internetowych można znaleźć pełno gadżetów związanych z Kononowiczem; od swetra, który notabene można kupić od kilkudziesięciu do kilkuset złotych, po kubek z napisem „się napij się”.
W samym głosowaniu na prezydenta pan Krzysztof uzyskał 1676 głosów (1,9%), co dało mu 6 pozycję. Jak możliwe, że prosty chłop, który został wrobiony przez znanego skrajnie prawicowego człowieka, którym interesowała się niegdyś ABW, dostał aż tyle głosów?
Krzysztof Kononowicz wszedł do polityki z wielkim rozmachem i hukiem. Wystarczyło parę dni i nie było w Polsce osoby, która by nie wiedziała kim i skąd jest kandydat „Podlasia XXI wieku”. Pan Krzysztof, mimo swoich 44 lat , znalazł się w błysku fleszy jako dziewica nie mająca na sumieniu wielu kłamstw, nadmiernej demagogii i publicznej kłótni, czy nazwania kogoś warchołem. Hasła z jego spotów obiegły całą Polskę (i nie tylko) : „Otworzenie zakładów pracy dla młodzieży i dla ludzi” lub „Usprawnienie żeby nie było bandyctwa, złodziejstwa i niczego” to jedne z najpopularniejszych haseł Białostoczanina. Polacy, którym odbijała się czkawką wieczna walka koalicji rządzącej z opozycją, i co raz to nowych wyzwisk i kłótni, zachłysnęła się niedoszłym prezydentem Białegostoku. Prosty, w tanim swetrze, bezrobotny, z wadą wymowy i nie prezentujący intelektualnych wyżyn człowiek zdetronizował polskich polityków w garniturach i jednocześnie ich ludzi od PR. Prostota tego człowieka, dobra wola i wiara w to co mówi stworzyła bohatera Polaków(przynajmniej w internecie), podczas nudnych wyborów samorządowych. Fenomen tegoż człowieka, jest na tyle duży, że nawet zaczęto przeprowadzać badania kto i dlaczego głosował na niego. Socjolog z Uniwersytetu w Białymstoku Maciej Tefelski : „głosujących można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to młodzież traktująca wszystko jako żart, a głosowanie jako zabawę. Drugą grupą głosujących mogli być znajomi kandydata i osoby traktowane jako jego otoczenie, trzecią - wyborcy niezadowoleni, sfrustrowani tym, co dzieje się na scenie politycznej.”
Taka ilość głosów zdobytych przez Kononowicza jest niepokojąca. Kto wie czy żarty te(jakimi bez wątpienia były) za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat nie staną się normalnością? Wyobraźmy sobie sytuację, że kandydat „Podlasia XXI w.” wygrywa wybory. Wizja miasta, którym rządzi człowiek bez wykształcenia, doświadczenia w polityce i braku charyzmy nie jest ciekawa. Wystarczy sobie wyobrazić jak związki zawodowe przychodzą do niego a on się pyta „co się stało się?”. „Panie Prezydencie, piniędzy ni ma. Ni ma co do garnka włożyć, dziecka głodują”. A Pan Krzysztof z gołębim sercem weźmie pieniądze na gospodarke, bo „po co komu nowy sklep i do tego wielki jak pół miasta. Dziecka głodują trzeba pomóc”. Innym razem Kononowicz wejdzie do miejskiej dyskoteki na scenę otoczony przez ochroniarzy i zacznie głosić „Zlikwidowanie dla młodzieży alkoholu, papierosów, narkotyków jest ważne. Bardzo ważne. Wszystko zlikwidować, nic nie będzie”. Sytuacja może i wydawać się zabawna, ale na pewno taka nie jest.
Wielu sceptyków Kononowicza twierdziło, że po wyborach zniknie w swoim domu i wszyscy o nim zapomną. To, że nie jest to prawda pokazuje kogo potrzebują Polacy. Po trzeciorzędnym aktorze Chucku Norrisie idolem internautów został Pan Krzysztof. Nasi politycy mogliby brać przykład z kandydata „Podlasia”;o ile bynajmniej nie w swoich postulatach, gdzie „nic nie będzie”, to w prawdomówności i szczerości bijącej prosto z serca, gdzie nie ma miejsca na machlojki, chamstwo i robienie sobie przysłowiowych jaj z tak ważnej funkcji jak poseł na sejm, czy senat. Kononowicz to fenomen. W całej historii Polski i zapewne całego świata nie było tak prostolinijnego kandydata na jeden z ważniejszych urzędów w państwie. Osoby, które go wykreowały nie zdają sobie sprawy z możliwych przyszłych konsekwencji swojego czynu. Ale na razie nie mamy się co obawiać, Kaczyńscy zawładnęli naszym krajem i nikomu nawet ździebka tejże władzy nie oddadzą.A teraz ide po sweter.



