Eto został zdjęty z boiska. Jego reakcją było wyrażenie niezadowolenia (nie narobił przy tym jakiegoś wielkiego szumu), szybkie przeprosiny i generalnie brak żadnych innych towarzyszących temu ekscesów.
Teraz przechodzimy do meczu z Racingiem. Na trybunach ponad 80 000 kibiców oczekujących powrotu Samuela. Ten też bardzo chce wreszcie wrócić na boisko. Nie jest gotów do gry na serio ponieważ wrócił po ciężkiej kontuzji i jego stan fizyczny oraz jako taka forma pozostawiają wiele do życzenia. Swoją grą raczej nie ma szans wymiernie wzmocnić zespołu. Rijkaard oferuje mu możliwość wejścia na ostatnie minuty, aby dokonać symbolicznego powitania z publicznością. Tymczasem Eto'o wypina dupę zarówno na kibiców jak i na drużynę odmawiając wejścia na boisko (a przecież tak bardzo chce grać
Czy te sytuacje są tak podobne? Czy może jednak nie? Czy nie różnią się okolicznościami? Ja widzę, że różnią się i to bardzo. Cholernie się różnią. Skoro Czarnuch tak bardzo chciał wrócić to powinien dziękować za każdą minutę skoro na dobrą sprawę drużyna na jego wejściu i tak by nic nie zyskała.
Naprawdę nie widzisz różnicy w skali zachowania Eto'o w obydwu przypadkach?
BTW ->
Byli tacy a nawet gorsi podobno. Z tych co mogę kojarzyć to na pewno Christo Stoiczkow.mistyk pisze:nie przypominam sobie, ze ktorys zawodnik z naszego skladu kiedys podobnie sie zachowal.


