Puyi zjawił się na CN już ponoć o 9 rano żeby pogadać sobie o całej sprawie z Samu. Potem cała drużyna odbyła w szatni rozmowę z Misterem. Konwersacja trwała zaledwie dziesięć minut, więc chyba raczej gładko rozwiązano rzekomy kryzys. Po wszystkim Carles powiedział prasie, że "nie ma żadnej bomby w szatni, wszystko wyjaśniliśmy sobie z wielką łatwością" i że relacje Eto'o z pozostałymi członkami drużyny można ocenić jako "doskonałe". (za blaugrana.pl)
Mam nadzieję, że to koniec tej, chyba jednak w dużej mierze nadmuchanej przez media afery, i że teraz wszystko stopniowo się wyciszy, a zawodnicy skupią się na serii trudnych spotkań w lutym i marcu.


