W I rundzie jak można się było tego spodziewać odpadł Śląsk Wrocław którego trenerem jest Urlep, a który zawsze odpuszcza te rozgrywki wystawiając rezerwowy skład. Po jednym meczu Śląska na którego ławce trenerskiej zasiadł II trener A. Adamek zespół szybko wrócił tam skąd przyjechał czyli na obóz przygotowawczy przed decydująca faza ligi. W innych meczach wygrywali faworyci i to oni między sobą utworzyli pary 1/2 finału. A w nich Anwil znowu raczej bez większych problemów pokonał Czarnych Słupsk których trenerem jest były gracz Anwilu – Igor Griszczuk. Także do finału awansował Prokom który początkowo miał spore problemy z Turowem przegrywając pierwszą kwartę 10 pkt. W samym finale rozgrywanym w hali Prokomu Trefla praktycznie cały czas prowadził Anwil prowadzony głównie przez A. Plutę i O. Hilla. Prokom jak to Prokom grał tak jak w całym obecnym sezonie – jakby był w letargu. Dopiero w II części meczu Sopocianie lekko się przebudzili ale nie dali rady zdeterminowanym gościom którzy jak zawsze zresztą zyskują na wartości pod koniec sezonu po wymienieniu kilku wcześniej wydawałoby się kluczowych graczy. Należy jeszcze dodać że Jagodnik grający w Anwilu to nie ten sam zawodnik który grał w Prokomie gdyż ma 'małe' problemy ze skutecznością. Ale można się było tego spodziewać po zwiedzeniu dwóch klubów w Europie i uważaniu aby miejsce na ławce rezerwowych nie ostygło. Jak Jagodnik wróci do dawnej dyspozycji to Anwil ma duże szanse ponownie wystąpić w finale ligi gdzie najprawdopodobniej spotka się z Prokomem który jak wiadomo do tej pory nie zatrudnił trenera. Sam mecz finałowy przy innym zaangażowaniu Prokomu może i wyglądałby inaczej bo to Anwil był bardziej zdeterminowany ale nie można powiedzieć że to Sopocianie go przegrali. To Anwil zagrał dużo lepiej i zasłużenie pokonał słabszego rywala – uczestnika TOP 16 Euroligi i drużynę dysponującą zdecydowanie największym budżetem w Polsce. Przed meczem miałem kibicować Prokomowi bo Anwilu nie lubię ale jak zobaczyłem te 'gwiazdy' w żółtych strojach to od razu mi przeszło i cieszyłem się z kolejnych punktów Pluty, Hilla i spółki. Środkowy Anwilu po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu że w ataku koszykarsko jak dla mnie zachowuje się wręcz genialnie
Ćwierćfinały:
Asco Śląsk - Czarni Słupsk 60:91
Anwil Włocławek - Kager Gdynia 98:77
BOT Turów - Gipsar Stal 74:60
Prokom - Polpharma 92:81
Półfinały:
Anwil Włocławek - Czarni Słupsk 81:72
BOT Turów - Prokom 67:77
Finał:
Anwil Włocławek - Prokom 72:66
W trakcie turnieju wybrano też najlepszą drużynę dziewczyn z pomponami. I tak mistrzyniami Polski wg niektórych niesłusznie zostały wybrane lachony tańczące na co dzień w Sopocie.
http://www.sportowefakty.pl/galeria/ind ... &p=1&g=443


