Ale to jest jedna z cech mlodej demokracji. Prowadzi ona bezposrednio do zrealizowania drugiej - czyli zmiany ekipy rzadzacej po kazdej kadencji. Polska to kraj historycznie nieszczesliwy i pechowy, gdzie przez prawie 200 lat z malymi wyjatkami bylo wiecej psute niz naprawiane. Tutaj nie da sie wszystkiego naprawic (lacznie z mentalnoscia samych obywateli) w rok, dwa lata czy 3. Nawet nie da sie w 10 czy 20, jezeli co chwile forowana jest nowa mysl naprawcza przez nowa ekipe rzadzaca. Bez kontynuacji i pewnej konsekwencji ciezko jest cokolwiek zrobic.Berele Lewartow pisze:Rola opozycji jest wypatrywanie i pokazywanie błedów obozu rządzącego, ale także dawanie w zamian jakis alterantyw/pomysłów itp.
Do tego wszystkiego dochodzi mentalnosc Polakow, brak "zawodowych" politykow, bledne pojecie o sprawowaniu wladzy, ktora wiaze sie po pierwsze z poprawieniem wlasnej pozycji, a do tego wszystkiego taki wniosek obywateli jak przedstawilem przed przecinkiem - wladza sluzy jedynie temu, kto ja sprawuje, bo moze zarobic kase. Wiec nawet, gdy ktos ma "misje" i chce cos zrobic dla kraju, kazda jego (czy tez jego otoczenia) pomylka jest wyolbrzymiana, bo w kraju, gdzie "kazdy" jest biedny i ma za malo, negacja i wytykanie bledow pada na podatny grunt. A wiadomo, ze media z tego zyja, ze ktos ich slucha. W Polsce kilka razy wiecej osob obejrzy komisje sledcza, gdzie moze sie cos dziac i ktos zostac skompromitowany, niz debaty nawet nad waznymi dla kraju sprawami, ale gdzie nie ma szans na jakis skandal.
Polacy polityka interesuja sie w sposob dosc nikly, a wsrod wiekszosci owo zainteresowanie sprowadza sie jedynie do tego "co znowu ukradli ci zlodzieje w sejmie" i "wywalic ich wszystkich na zbity pysk". Dlatego opozycja aby zyskiwac w rankingach nie musi sie za bardzo wysilac. Wystarczy, ze bedzie negowac wiekszosc dzialan rzadzacych, a do tego zgadzac sie i przytakiwac tym wszystkim, ktorzy mowia "ale jest zle". Bo ich wzrost poparcia wynika glownie z oslabienia poparcia dla wladzy.



