W drugiej połowie troche za dużo niedokładności i niepotrzebnych fauli, jak ten Brocchiego.... Ale jednak Kaka to jest wielki, po kontuzji jeszcze nie gra na swoim poziomie ale ma przebłyski, jak ten z 80. minuty kiedy to ograł dwóch obrońców i asystował przy bramce Ronaldo... Końcówka dostarczyła wiele emocji, po golu Ronaldo każdy już chyba myślał, że po meczu.. Nagle podczas gdy poza boiskiem był Ronaldo w 89. minucie Siena strzela gola, Milan rzuca się do ataku, w 92. minucie bramkarz Sieny wybija z linii główkę Ambrosiniego, po chwili jest różny po którym pada gol samobójczy... Szczęśliwe, ale jak najbardziej zasłużone zwycięstwo Milanu....
P.S. Łysy coś ma chyba słabą wiarę, zaraz po bramce Maccarone wyszedł ze stadionu, trochę chyba będzie żałował że opuścił taką końcówkę.



