
Wracajac do samego spotaknia. Jednostronne, prowadzone od pierwszych minut do ostatnich pod dyktando Zachodu. Zachod posiadał atuty pod tablicami. Niestety wybór Shaqa to była pomyłka, tak ciezar wział na siebie Howard czy J. O'Neal. Zachod mial cała plejade podkoszowych
S5 to były pomyłki na Wschodzie Wade, Bosh i Arenas powinni pokazac wiecej i to sporo wiecej. Jedynie LeBron chciał grac na wysokim poziomie i przy okazji sie bawić. Na Wschodzie to cała plejada podkoszowych Garnett, Duncan i Nowitzki takze grali ponizej oczekian, jednk oni grali znacznie mniej niz 3 wymienionych przezemnie na Wschodzie. JEdnak prawdziwe druzyny maja rezerwowych. Marion, Parker
M-oze V-reszcie P-anowie Kobe
Bryant podczas tego Weekendu Gwiazd był aktywny jak nigdy. Zapowiedz indywidualnych konkursów, sedzia w Slam Dunk, udział w Skill Challenge. Coś nowego u Bryanta. Skoro zadał sobie tyle trudu to trzeba było takze cos wygrac dla siebie. Był najlepszy, zbierał, przechwytywal, asystował rzucał i zdobywał punkty. Do tego w stylu przytłaczajacym. Najwazniejsze to, ze mial wsparcie kolegow, bo to druzyna szlifuje indywidualności. T-Mac i Parker robili świetna robote na rozegraniu, duet z Suns takze dobrze odgrywał do Bryanta, pomagajac mu zdobyc MVP... Wreszcie sam Kobe odpłacał im sie tym samym. Jestem zadowolony.





