FC Barcelona - FC Liverpool (21.02.2007)

Awatar użytkownika
revan
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 163
Rejestracja: 22 mar 2005, 23:33
Reputacja: 0

Post autor: revan » 21 lut 2007, 23:22

Kolejne upokorzenie. W tym sezonie raczej nic już nie ugramy.
Do momentu straty bramki graliśmy całkiem nieźle i Liverpool w zasadzie nie wiedział co się dzieje. Katastrofalny błąd Valdesa ewidentnie podciął druzynie skrzydła. Szybko strzelony gol dawał nam dużą przewagę, bo uniemożliwiał Anglikom głębokie cofnięcie do defensywy. Niestety Victor pokpił sprawę. Druga połowa to praktycznie walenie głową w mur podobne do tego z niedzieli. Oczywiście nie obyło się bez kolejnego błędu defensywy. Sami wbijamy sobie gwoździe do własnej trumny.
Nie ma w zasadzie nikogo, kogo można by pochwalić, chociaż Zambrotta, Puyol i Deco całkiem całkiem. Ronaldinho - brak słów. Messi miał duże problemy z bardzo fizycznym kryciem Liverpoolu, a w drugiej połowie praktycznie nie grał - kondycyjnie nie jest przygotowany na cały mecz. Saviola dwie doskonałe okazje (w sumie trzy, bo w pierwszej połowie nie było mowy o spalonym) oczywiście spartaczone dzięki kapitalnej kontroli nad piłką :roll: Valdesa chyba zbytnio się nachwaliłem, to znowu postanowił się skompromitować. Po raz kolejny nic nie wnoszące zmiany Ryja (ach ten Giuly) dopełniają obrazu rozpaczy. Nie wydaje mi się, aby nawet powrót Eto'o zmienił coś w grze Barcelony, bo niestety zbyt wiele ogniw zespołu zawodzi. Gramy strasznie wolno, przewidywalnie, nie mamy żadnego alternatywnego ustawienia na wypadek gdyby w podstawowym nie szło, w końcu mocno przeciętna ławka rezerwowych nie pozwala z optymizmem patrzeć w przyszłość. Z LM raczej na bank się pożegnamy, szkoda tylko, że w tak rozczarowującym stylu. Trzeba się skupić na lidze hiszpańskiej.

Wróć do „Puchary Europejskie”