Myślałem, że mecz rewanżowy będziemy mogli zagrać w najsilniejszym składzie, a jak się okazuje, to nie tylko nie zagramy w najsilniejszy, ale w jeszcze bardziej osłabionym. Dziwna sprawa z tym naszym środkiem pomocy w tym sezonie. Ja już jeden z dwójki Viera – Cuchu wylatuje to po chwili ten drugi robi to samo. Na początku nie było z tym wielkiego problemu bo rundę życia rozgrywał Dacourt, ale dzisiaj Francuz gra już na swoim – średnim poziomie i na pewno nie jest w stanie w stu procentach zastąpić podstawowych graczy. Adriano znowu sobie pochlał i nie wiadomo jak długo będzie dochodził do formy i czy w ogóle będzie miał taką szanse.
Biorąc po uwagę te wszystkie okoliczności, plus nie najlepszy wynik pierwszego meczy, będzie nam naprawdę ciężko awansować do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Szczerze mówiąc to byłby dla mnie niesamowity wyczyn, gdyby jednak się udało.


