NBA...

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 26 lut 2007, 1:46

Jarzinho pisze:Wg. mnie w zeszłym roku MVP był jeden Kobe, dwa sezony temu raczej Nash, ale charakterek Shaq pokazał.
A w tym sezonie MVP to jak dla mnie Nash lub Nowitzki. Phoenix bez Kanadyjczyka nie istnieją co udowodniła jego krótka kontuzja. Nie wiem czy jest jeszcze w lidze zawodnik który ma taki wpływa na resztę zespołu, no może Kobe ale ta fatalna seria LAL może zabrac mu trochę głosów w wyborach MVP. No chyba że Lakersi zaczną grac tak jak w starym roku to Bryant włączy się jeszcze do rywalizacji z w/w dwójką bo sam zawodnik ma naprawdę dobry sezon i jest groźnym kandydatem a nawet ma szansę wygrac. A Nowitzki choc nieznacznie poprawił statystyki to Dallas gra bardzo dobrze, znaczy czasem szczesliwie wygrywają ale są zdecydowanie najlepsi w lidze. A wszytsko przez kontuzję Nasha... :roll: Gdzieś tylko nie mogę znalezc gdzie czytałem że Nash myśli o kupnie jakiegoś klubu z Premiership :o

Trochę szkoda ze nie było żadnych zmian, a tyle się mówiło :roll: Podobno Chicago oferowało Memphis Gordona i jeszcze kogoś za Gasola a West się nie zgodził. W sumie dobrze że nie udała się ta wymiana ani żadna inna bo Grizzlies za dużo chcieli. Byki nie powinny oddawac nikogo z trójki Hinrich, Gordon ani Deng a w sumie mogliby Nocioniego. Pierwsz trójka to przyszłosc nie tylko Bulls ale jak będą się dobrze rozwijali to i całej NBA a Memphis chcialo dwóch koszykarzy z tej czwórki. Mam nadzieję że w lecie jak Gasol przyciśnie właścicieli to ci zejdą z ceny i Hiszpan trafi do Chicago o co ci nadal zabiegają.

Nareszcie Garnett zauważył ze z Wilkami nic nie osiągnie i mam nadzieję że też opuści swoją obecną drużynę. Jak dla mnie powinien zrobic to już wcześniej bo Minnesota gra coraz gorzej, a jak Kevin będzie zwlekał z odejściem jeszcze kilka lat to nikt go nie zechce bo już teraz najmłodszym koszykarzem on nie jest a ma 31 lat.

Oglądałem ostatni mecz Toronto z Charlotte i ten Bargnani zagrał totalne dno :roll: Nie umiał się znalezc w ataku, a obronie też wszycy go jechali i sprawiał wrazenie jakby w ogóle nie znał taktyki i nie wiedział co partnerzy zagrają :roll: Gdyby nie jego wzrost i to że rzucał cień na parkiet o możnaby pomyślec że go w ogóle nie było - taki z niego nr jeden. Reszta zespołu bardzo fajnie się prezentowała i Toronto wygrało zawody będąc zdecydowanie lepsi. Calderon mimo że zdobył 15 pkt to mógł więcej i czasem też popełniał jakieś błędy ale i tak był obok Bosha i Forda jednym z najlepszych na parkiecie. Nesterovic też mógłby dłużej pograc a tak mialem wrażenie że Bargnani mimo swoich licznych błędów gra aby się ogrywac bo nic nie pokazywał. Partnerzy kilka razy zagrali na Słoweńca i całkiem nieźle mu to wyszło. Ogólnie dobra postawa Toronto i cieszy mnie ostatnio dobra gra tej najbardziej europejskiej drużyny w NBA :P


Jarzinho nie wiem czy to czytałeś o Vladimirze Radmanoviciu (wiadomo jaką karę otrzyma :?: ) :arrow:

Niefrasobliwy Serb pierwszy raz dał o sobie znać szerszej publiczności podczas Mistrzostw Świata w Indianapolis w 2002 roku. Wówczas to, w trakcie przerwy w półfinałowym spotkaniu przeciwko Nowej Zelandii, został wyrzucony ze składu przez ówczesnego trenera Svetislava Pesicia. Po tym, jak reprezentacja Jugosławii bardzo słabo zaprezentowała się w pierwszej połowie tego meczu, Pesic zaczął niezwykle żywiołowo tłumaczyć swym podopiecznym, by wzięli się w garść. Gdy jednak zauważył kątem oka Radmanovicia, zajadającego sobie beztrosko banana ( :lol2: ) na uboczu i nie przysłuchującego się naradzie, natychmiastowo przerwał wykład oraz nakazał głodomorowi wyjść do szatni i spakować swoje rzeczy. Jugosławia ostatecznie zwyciężyła zarówno półfinałową potyczkę, jak i późniejszy finał przeciwko Argentynie, a Radmanovicia nie było nawet na podium w czasie dekoracji medalowej.
Kolejna sympatyczna przygoda w kadrze narodowej przydarzyła się Vladimirowi podczas Mistrzostw Europy w 2005 roku, zorganizowanych w jego ojczyźnie. Reprezentacja Serbii i Czarnogóry rozegrała fatalne spotkanie przeciwko Francji, w rezultacie czego nie zdołała się nawet zakwalifikować do ćwierćfinału. Szkoleniowiec Zeljko Obradovic publicznie skrytykował później swój zespół, a najbardziej oberwało się oczywiście Radmanoviciowi, który został oskarżony o brak zaangażowania i o to, że na treningach zapominał, jak wyegzekwować najprostszą z ustalonych zagrywek. Vlade odciął się trenerowi, sugerując, iż powinien był przebywać na parkiecie bez względu na wszystko, bo przecież był gwiazdą występującą na co dzień w NBA.

W amerykańskiej koszykówce zaś zasłynął jako „Roztrzepaniec”, jak nazwał go pewnego razu Phil Jackson ze względu na bezsensowne snucie się po boisku i odpalanie „trójek” w najmniej odpowiednich momentach. Teraz „Roztrzepaniec” zaatakował ponownie.
Radmanovic wrócił do Los Angeles z Utah, gdzie spędzał przerwę na All-Star Weekend wypoczywając w górach, mając w zanadrzu dla szefostwa klubu niemiłą niespodziankę. Okazało się bowiem, że o ile wyjechał zdrowy, to powrócił już kontuzjowany – na dodatek dosyć poważnie. Badania wykazały wybicie prawego barku, a więc uraz, który wykluczy zawodnika Lakers z gry na co najmniej osiem tygodni, a może nawet do końca sezonu. Jak do tego doszło? Pechowiec zeznał, że pośliznął się na lodzie, wychodząc z restauracji, w której był z przyjacielem na kawie. „Trzymałem ręce w kieszeniach. Nie zdążyłem ich wyciągnąć, gdy upadałem na ziemię. Spadłem na ramię. To straszne” – relacjonował Vlade. Jak się okazało, była to tylko wstępna i nie do końca zgodna z prawdą wersja.
Kilka dni później nastąpił w tej sprawie dramatyczny zwrot akcji. Radmanovic nieoczekiwanie wyjawił, iż… kłamał mówiąc o okolicznościach wypadku. Tak naprawdę poobijał się, jeżdżąc na snowboardzie. Czekają go zapewne surowe konsekwencje, gdyż w kontrakcie ma zapisaną klauzulę, zakazującą uprawiania sportów zimowych. „Jako człowiek młody i czasami niedojrzały, początkowo spanikowałem i wymyśliłem fałszywą historię. Jednakże w ciągu ostatnich dni męczyły mnie wyrzuty sumienia. Jestem uczciwy i nie mogłem dłużej żyć z tym oszustwem” – wyjaśnił przyczyny nagłej zmiany stanowiska skrzydłowy Lakers, jednocześnie przepraszając fanów i włodarzy klubu oraz prosząc o przebaczenie. Serb może się spodziewać zawieszenia lub grzywny, choć niewykluczona jest także opcja polegająca po prostu na niepłaceniu pensji zawodnikowi, podczas gdy ten przechodzi rekonwalescencję. W takim przypadku, zakładając absencję trwającą 25 spotkań, Radmanovic straciłby około, bagatela, 1.2 miliona dolarów.

Phil Jackson miał już kiedyś przyjemność obcować z podobną sytuacją. Za czasów, gdy prowadził Chicago Bulls, jego podstawowy środkowy, Luc Longley, doznał dokładnie tej samej kontuzji, surfując na morzu. Australijczyk został wyrzucony przez falę prosto na mierzeję, czego skutkiem był właśnie wybity bark i, w konsekwencji, niemałe zakłopotanie. Różnica jest jednak taka, iż Longley był ulubieńcem Jacksona. Ci dwaj dżentelmeni zaprzyjaźnili się nawet do tego stopnia, że Jackson odwiedził swego byłego podopiecznego w jego rodzinnym Perth, gdy miał roczną przerwę od prowadzenia drużyny koszykarskiej. Ciężko wyobrazić sobie Zen Mastera, odwiedzającego za parę lat Radmanovicia w jego serbskiej wioseczce.
Póki co, ubaw mają przede wszystkim koledzy Vladimira. Kobe Bryant już nadał mu nowy przydomek: „Slalom”. Sam Vladimir zaś coraz bardziej upodabnia się do Charlesa „Haywire’a” Patoshika z serialu „Prison Break” – przypomina go już nie tylko z twarzy, ale również z osobowości.
Ostatnio zmieniony 26 lut 2007, 2:08 przez Yukasz, łącznie zmieniany 1 raz.

Wróć do „Inne sporty”