Widać że Reading Manchesterowi nie leży i ciężko Diabłom się z nimi gra. Owszem można tłumaczyć że rezerwowy skład, ale i on jest według mnie mocniejszy. Pierwsze co się rzuciło w oczy to brak Kuszczaka w bramce. Szkoda że nie zobaczyliśmy Polaka bo na brak pracy by w tym meczu nie narzekał. Błyskawicznie strzelone bramki przez Manchester zaskoczyły wszystkich, chyba nawet samych piłkarzy. Pierwsza bramka zdobyta przez Heinze bardzo ładna jednak błąd popełnił bramkarz Federici. Puścił tak trochę w stylu Dudka. Miał już piłkę praktycznie w rękach a tu taka niespodzianka.
Przy drugiej bramce mogliśmy zobaczyć dwa popisy. Najpierw pięknym zagraniem popisał się Ferdinand, a później jak prawdziwy snajper zachował się Saha który najpierw świetnie przyjął podanie na klatkę piersiową a następnie z trudnej pozycji pokonał bramkarza który znów się nie popisał. Trzeci gol to już wogóle tragedia. Na swojej połowie piłkę przejął piłkarz ManUtd zagrał na drugą połowę a tam zupełnie niepilnowany Solskjaer dorwał piłkę i mając przed sobą całą połowę wolną znalazł się 1 na 1 z bramkarze i zachowując całkowity spokój podwyższył wynik.
Reading zaczęło grać dopiero po bramce kontaktowej kiedy to po rzucie rożnym nie upilnowano Kitsona i ten z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki. Później jednak długo świetnie bronił van der Saar i to on jest największym bohaterem. Dopiero w 84 minucie po akcji prawą stroną nastąpiło dośrodkowanie i znów nie upilnowano piłkarza gospodarzy który głową pokonał holendra. Strzelcem okazał się Lita.
Cóż mecz w wykonaniu ManUtd nie należał do najlepszych ale najważniejszy jest chyba awans. Po piorunującym początku trochę spuścili z tonu i widać to właśnie po wyniku. Praktycznie cała linia pomocy była wymieniona. Szkoda że Kuszczak nie dostał kolejnej szansy, wie ktoś może co było przyczyną?



