A Legia troche sama sobie winna, bo jak Bonso napisał przewage mieli, choć Pasy sie odgryzały jak mogły i swoje okazje miały, ogółem to był troche mecz bramkarzy, bo Canaj na początku dwie kapitalne interwencje [zreszta cały mecz na max poziomie z jego strony], potem Fabiański wywołany do tablicy. Legia miała momentami Pasy na deskach, bo nie grała żle, ładnie ten pressing "pomijali" ale zabrakło kropki nad "i" - i potem zaczeła sie znów kąsanie. Ja sadziłem że Cracovia dłużej bedzie w gazie - bo zaczeli na maskymalnych obrotach ale 5 minut i już Legia przejeła kontrole, podobna sytuacja była w drugiej połowie. Z tym że w drugiej połowie juz Pasy sprawdzały Fabiańskiego. Patrz Giza czy Kłus, wczesniej Korzym na woleja nie trafił czysto. Ostatnie minuty i bomba Rogera o włos [słupek]
Troche defensywna taktyka Majewskiego, Jacek Wiśniewski w pomocy, Baran za napadem
Adezo



