FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post autor: Mentor » 04 mar 2007, 10:08

Nie dość, że wczoraj miałem wątpliwą przyjemność obejrzeć najbardziej frajersko przegrany mecz to jeszcze kibice Barcelony frustrują się bardziej niż Realu i jeszcze pieprzą straszne głupoty :angry2:

Dobrze, że wczoraj późno wróciłem (stypa po meczu :lol: ) bo byłem w naprawdę fatalnym humorze. Dzisiaj nieco ochłonąłem. Przegraliśmy na własne życzenie. Prowadziliśmy 1:0 i mieliśmy rzut karny grając w przewadze jednego zawodnika. Lepszej sytuacji nie można sobie wyobrazić. Gdyby Dinho strzeliłi to..., ale gdybanie jest bez sensu. Faktem jest, że piłkarze zagrali za słabo. Generalnie nie było widać tego, że gramy w przewadze. W meczach z udziałem Barcelony zawsze jest tak, że albo my strzelamy bramki albo przeciwnik dlatego nie wierzyłem w możliwość utrzymania się wyniku 1:1. Mieliśmy kilka szans. Może zabrakło szczęścia, ale w takim razie co powiedzieć o okazjach Kanoute i poprzeczce Alvesa? Jak już jesteśmy przy Alvesu to ---> do Barcelony go! :P Słabo zagrał Ronaldinho niestety. Ja rozumiem, że jest natychmiast podwajany czy potrajany, ale nikt mu nie każe przyjmować piłki. Chyba posiada odpowiednie umiejętności, aby odegrać z pierwszej piłki? Wtedy może byłoby nieco lepiej, ale nie chce mi się nawet nad tym rozwodzić. Jeszcze bardziej irytowało mnie kiedy człapał sobie po boisku a kilka metrów od niego był przeciwnik z piłką. Jego to nie ruszało ['] Messi dużo lepiej. Xavi bardzo nieźle. Jest w wysokiej formie. Brakowało Deco w środku. Tak to jest, że Deco najłatwiej docenić jest na podstawie wyników spotkań granych bez niego. Widać jak ważnym ogniwem jest dla nas. Marquez zapomniał jak się gra w piłkę niestety. Tyle błędów co w tym sezonie nie popełnił chyba w całej dotychczasowej karierze.

Sędzia to inna bajka :lol2: Steve Wonder lepiej dałby sobie radę, ale takich fachowców w La Liga nie ma :roll: Kartka dla Ludo z dupy. Nawet jeżeli coś powiedział to mógł dostać żółtko, ale nie czerwo. Zambrotta z kolei niepotrzebnie atakował arbitra bo faul był oczywisty. Emocje wzięły górę i tak to się skończyło. Co do bramki Alvesa to muszę zobaczyć powtórkę i ocenić czy piłka odbiła się gdzieś od muru i nie zmieniła przypadkiem toru lotu. Interwencja Valdesa na to by wskazywała, ale to w sumie nie ma znaczenia. Przegraliśmy ważny mecz. Przegraliśmy na własne życzenie. Zambrotta nie zagra z Realem :?

Wróć do „Hiszpania”