FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post autor: Janio » 04 mar 2007, 17:10

Nie pamiętam meczu z przeciwnikiem klasy Sevilli, który przegraliśmy równie frajersko i na własne życzenie jak ten wczoraj. Cieszyłem się jak gówniarz po czerwie dla Ocio, liczyłem już 18 bramkę Gaucho i zaczynałem zastanawiać się ile wsadzimy Liverpoolowi na Anfield kiedy wszystko wzięło w łeb przez zmarnowanie karnego i późniejsze błędy indywidualne i zespołowe...

Mecz przegrany na własne życzenie - sędziowanie ma tutaj znaczenie minimalne, bo przy takim a nie innym przebiegu spotkania powinniśmy bez problemu wygrać na wyjeździe z najgroźniejszym rywalem do mistrzostwa i to różnicą co najmniej dwóch goli :roll:

Moim zdaniem można było wystawić od początku el tridente REM, bo skoro można przemęczać Eto'o jako strażaka w momencie kiedy trzeba już odrabiać straty to można też chyba wpuścić go od początku żeby zrobić przewagę, a potem zmienić na kogo innego żeby nie stracił zbyt wiele sił. Tak mi się wydaje przynajmniej.

Cały czas liczę, że drużyna, mimo niezbyt dobrych występów w kluczowych meczach w tym sezonie, zmobilizuje się maksymalnie i wygra dwa najbliższe spotkania, bo sytuacja może zrobić się nieciekawa i niepotrzebnie będzie trzeba męczyć się do samego końca rozgrywek PD grając każdy kolejny mecz o być albo nie być...

Wróć do „Hiszpania”