NBA...

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 10 mar 2007, 18:28

Kod: Zaznacz cały

Philadelphia - LA Lakers	108:92	(30:26, 21:31, 32:18, 25:17)
Boston - Seattle	118:103	(31:35, 26:31, 27:16, 34:21)
Atlanta - Memphis	106:105	(31:23, 29:27, 21:30, 25:25)
Miami - Minnesota	105:91	(29:25, 21:19, 31:25, 24:22)
Houston - New Jersey	112:91	(31:18, 21:24, 33:22, 27:27)
Denver - Detroit	82:95	(23:27, 24:20, 15:27, 20:21)
Phoenix - NO/Okla	104:103	(34:29, 21:25, 23:22, 26:27)
GS - LA Clippers	99:89	(36:32, 29:16, 20:24, 14:17)

Mecz Philadelphia – Lakers to kolejny typowy mecz dla NBA w którym najpierw jedna drużyna spisuje się wyraźnie lepiej by w kolejnym fragmencie zaprzepaścić wszystkie wcześniejsze starania. Od pierwszych minuta zaznaczyła się przewaga gości którzy nieoczekiwanie przegrali pierwszą ćwiartkę meczu. II kwarta to już dominacja podopiecznych Jacksona którzy dzięki skutecznej grze na przerwę schodzili i tak jak dla mnie z najmniejszą z możliwych przewag 6 pkt. W II poł. gospodarze poprawili grę w obronie i jeszcze bardziej niż w pierwszej przyspieszyli grę co dało im zwycięstwo w II kwarcie 32:18 a mogło być wyżej gdyż prowadzili już oni 20:2 :!: Pomysł gospodarzy na wygranie meczu opierał się głównie na indywidualnych penetracjach pod kosz i wykorzystywaniu każdej nadążającej się sytuacji to zdobycia łatwych punktów z kontrataku co przy słabej żeby nie powiedzieć żadnej obronie Lakersów ostatecznie przyniosło im oczekiwany sukces. W I poł. gdy Lakersi trafiali, wszystko wyglądało bardzo dobrze i można było odnieść wrażenie że gospodarze poniosą małą klęskę we własnej hali. Natomiast gdy skuteczność się skończyła a wkradł się chaos przewaga stopniała w kilka chwil a gracze 76ers systematycznie oddalali się od gości. Pomysł na grę Lakersów to słynne ‘trójkąty’ Jacksona przy których jego podopieczni nierzadko się gubili, gdy się gubili to oddawali rzuty które w I poł. im wpadały. Jednak im dalej w las tym w nim ciemniej a wcześniej rozważna gra zamieniona została na desperackie popisy lidera drużyny z LA które więcej przynosiły złego niż dobrego. Ogólnie Bryant mimo zdobytych 30 pkt z czego znaczna większość została rzucona w pierwszej odsłonie zawiódł swoich fanów. Często podwajany, zresztą jak wszyscy gracze Lakers tracił w głupi sposób piłkę co przyczyniło się do 15 strat przy 7 gospodarzy. Początkowo na nic nie zapowiadające a ostatecznie na pewne zwycięstwo Philadelphii złożyła grupa bardziej wyrównanych zawodników którzy grali prostą koszykówkę - gra pod kosz, czasem z dystansu i bieganie do szybkiego ataku aby zdobyć łatwe punkty a czego zdecydowanie zabrakło u gości. Obrona Lakersów była bardzo dziurawa a ogólnie w całym meczu nie radzili sobie podkoszowi gracze tej drużyny bardzo ubodzy technicznie szczególnie w grze pod atakowaną tablicą. Z taką grą a szczególnie obroną Lakersi nie mają czego szukać nawet I rundzie play-off choć wiadomo że drużyna ta przez dłuższy okres jest nawiedzana przez liczne kontuzje co na pewno ma duży wpływ na ich postawę. Najbardziej wśród gości podobała mi się gra Shammonda Williama grającego chyba życiowe zawody, dziś zdobywcy 14 pkt. U 76ers wyróżnić można będącego ostatnio w wysokiej formie Andre Iguodalę – 31 pkt, Andre Millera – 23, Kyle Korvera – 18 i straszącego zaje-wypasionymi blokami Samuela Dalemberta – 12 pkt, 16 zb i 3 bloki.

Obrazek najlepiej pokazujący przebieg meczu - Bryant na desach i jego bezradność w obliczu większej determinacji graczy Philadelphii. Mimo piłki po stronie gości zwycięstwo odnieśli gospodarze. Poniżej świetny blok Dalemberta na wchodzącym pod kosz Sashy Vujacicu.

Obrazek Obrazek


Obrazek Kolejna minimalna wygrana Słońc. Pytanie czy w porównaniu z wcześniejszą wielką formą teraz zawodnicy Phoenix szczęśliwie wygrwając odczuwają po woli trudy sezonu na co wpływ ma ich krótka ławka czy jest to po prostu przechodzą małą obniżkę formy lub po woli szykują się na decydującą częśc sezonu :think:

Obrazek Kolejny bardzo dobry mecz centra Miami i coraz bardziej przypomina on starego dobrego SHAQa :P Miami mimo kontuzji Wade'a coraz pewniejsi gry w play-offs a obecnie wystartowaliby do tej części sezonu z szóstego miejsca a przy regulaminowych zawiłościach z szansami nawet na drugą lokatę :o

Obrazek Kolejny przegrany mecz Denver. Na łace m.in. dwie gwiazdy - Anthony i Iverson które miały prowadzić Nuggets do wielkich sukcesów a sama drużna miała być postrachem NBA. Obecnie potwierdza się moja teoria że dla byłego gwiazdora 76ers nie była to najlepsza decyzja gdyż lepiej byłoby dla niego twrzyć super duet z wysokim partnerem, np z Garnettem 8)

Wróć do „Inne sporty”