Tottenham grał uważnie w obronie, spokojnie i ładnie wyprowadzali kontry. W pierwszych 10 min Chelsea nie istaniała na boisku. Potem zaczęli dochodzić do głosu, ale sytuacji to mieli jak na lekarstwo. SWP wszedł za Ferreirę żeby rozruszać ofensywę, troche mu się tam udawało, ale i tak nic to nie dawało. Drugiej połowy jak już pisałem nie widziałem, niech ktoś inny uzupełni


