Totti wreszcie wykorzystał karnego, pewnie dlatego, że tym razem strzelał w lewy róg bramki. De Sanctis już się kładł w prawo, a tu Totti w lewy i złapał go na rozkroku. Po pierwszej połowie mogło być i 4-0, ale nie ma co wybrzydzać. W drugiej połowie zobaczyłbym w akcji zmienników.



